Mirriel - Forum Literackie

Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie...
Obecny czas: 09 Wrz 2010, 12:23

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Ten temat został zablokowany, nie możesz edytować ani pisać nowych postów.  [ 7 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Lata 50, urodziny Stefana
 Opis: Arsine, Aspen Fandom: Pamiętniki Wampirów (serial)
PostWysłany: 02 Lip 2010, 13:47 
Offline
Zielony Ważniak
Awatar użytkownika

Dołączenie: 04 Maj 2006, 12:53
Posty: 1992
Miejscowość: przyszłe Warsaw City ;)
Płeć: Kobieta

Pojedynkują się: Arsine, Aspen
Fandom: Pamiętniki Wampirów (serial)
Temat: Lata 50, urodziny Stefana
Tytuł: dowolny
Gatunek: proza
Długość: minimum 3 strony (TNR 12)
Chcemy: Lexi
Nie chcemy: wątków, które zostały wspomniane w serialu (wskakiwanie nago do Fontanny di Trevi itd.)
Termin: 1 lipca

GONG!!!

_________________
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Lata 50, urodziny Stefana
 Opis: Arsine, Aspen Fandom: Pamiętniki Wampirów (serial)
PostWysłany: 02 Lip 2010, 13:47 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 31 Sie 2007, 11:58
Posty: 213
Miejscowość: Lubin/Bydgoszcz
Płeć: Kobieta
Tekst A


Whisky i Marilyn, nuda i przekupstwo



     Wyjaśnijmy coś sobie. Żadne z tych wydarzeń nie miałoby miejsca, gdyby nie nuda. Nuda i
przekupstwo. Bardziej przekupstwo.

     Nuda.

     Dopiero po kilku godzinach samotnego siedzenia w mieszkaniu zorientowałam się, co mnie drażni. Światło. Podeszłam i zgasiłam lampkę, którą Stef zostawił rano włączoną. Zapanował przyjemny półmrok, a oczy wreszcie przestały mnie szczypać.
     Jeden irytujący symptom mniej. Zostało jeszcze tylko to mordercze ssanie w żołądku i pulsująca bólem od żądzy krwi głowa. Wspominałam, że jestem na diecie? Tak, już prawie trzy tygodnie żywiłam się krwią zwierząt i zaręczam, że to najohydniejsze, czego się w nie–życiu podjęłam. Przyrzekłam sobie, że jak tylko wrócę do domu, wbiję kły w każdego homo sapiens, który stanie mi na drodze.
     Rozmyślania na ten temat przerwało mi kliknięcie zamka w drzwiach. Szybko spojrzałam na zegarek. Dopiero za kwadrans dziesiąta, więc zajęcia na pewno się jeszcze nie skończyły. Miałam cichą nadzieję, że to Stefan zrezygnował ze szkolnej nudy i wrócił, by dotrzymać mi towarzystwa. Nadzieja matką głupich.
     — Tak myślałem, że tu będziesz.
     Zrobiłam kilka kroków w tył, jednocześnie pokazując kły. Prychnięcie wystarczyło za powitanie. Nie żebym była niegościnna, ale nie miałam zamiaru z nim rozmawiać. A przynajmniej nie za pomocą słów. Ostatnim razem, kiedy mu zaufałam, ten prostak zostawił mnie z bandą lekarzy w ośrodku dla psychicznie chorych. Wyrwanie się stamtąd zajęło mi trochę czasu.
     — Daj mi minutkę, zanim spróbujesz mnie poturbować.
     Moja mina chyba odpowiedziała za mnie, bo choć nie cofnął się, nie próbował też przekraczać progu. Wyciągnął tylko rękę, w której trzymał spore płaskie pudełko.
     — To prezent na zgodę.
     Damon Salvatore nie należał do wampirów najstarszych czy najsilniejszych. Nie był również nawet w połowie tak sprytny, za jakiego się uważał. Ale jednego nie można mu było odmówić. Był czarujący jak sam diabeł.
     Więc kiedy stał tak przede mną w garniturze w stylu retro (Lata trzydzieste? Zdecydowanie passe!), w jakimś gangsterskim kapeluszu i z zawadiackim uśmiechem na ustach, po prostu nie mogłam mu odmówić.
     Tak, wiem. Bzdura. Mogłam. Tyle że uwielbiam prezenty. A poza tym takie nic jak Damon nie jest w stanie mi zagrozić, pod żadnym względem. No i… W jego otoczeniu nie ma miejsca na nudę. A dodam dla jasności: samotne siedzenie w mieszkaniu Stefana nie należy do najciekawszych zajęć na świecie.

     Przekupstwo.

     Wzięłam pudełko i otworzyłam je. Kiedy to zrobiłam, musiałam sobie przypomnieć o zamknięciu ust. Przypomniałam sobie po jakichś dwóch sekundach. Obserwowanie satysfakcji na twarzy Damona było żenujące.
     — Tak myślałem, że ci się spodoba.
     No dobrze, Salvatore może i jest łgarzem i ma problem z obsesją na punkcie swojej byłej, ale trzeba mu przyznać, że wie, jak dogodzić kobiecie.
     — To jest to, o czym myślę?
     Posłał mi irytujący uśmiech. Tak samo uśmiechał się, kiedy zakładano mi kaftan bezpieczeństwa.
     — Jeśli myślisz o sukni Marilyn Monroe, to tak. — Bezczelnie mnie minął i rozsiadł się w fotelu. — Wierzę, że zostało mi wybaczone?
     Z jednej strony miałam ochotę rozszarpać go na malutkie kawałeczki, ale z drugiej… Pokusa była silna. Nigdy nie miałam stalowej woli.
     Zamknęłam za nim drzwi i szybko zrzuciłam z siebie sukienkę, którą miałam na sobie, by przymierzyć prezent. I nie, nie obchodziło mnie, że Damon obserwuje wszystko spod półprzymkniętych powiek. Kompleksy to zdecydowanie nie mój problem, a on… Założę się, że niejedną kobietę w bieliźnie już widział. Pewnie nawet samą Marilyn.
     — Skąd ją wytrzasnąłeś?
     Uniósł brwi.
     — Marilyn? To taka aktorka, wiesz. Zagrała w kilku filmach i…
     Nie cierpię, kiedy ktoś stroi sobie ze mnie żarty. A jeśli jest to Damon, sytuacja robi się naprawdę poniżająca.
     — Sukienkę! — przerwałam mu, poirytowana.
     — To pamiątka.
     Wymieniłam spojrzenie z sufitem. Nie chciałam wiedzieć.
     Zaraz. Oczywiście, że chciałam!
     — Wy…?
     Uśmiechnął się drapieżnie. Nie wiem, jakim cudem, ale spodobał mi się ten uśmiech.
     — To tak, jakbyś ty próbowała mi wmówić, że nie byłaś niedawno na randce z Elvisem dla samego faktu przespania się z Królem.
     Stwierdziłam, że bezpieczniej będzie nie podejmować tematu.
     — Nadal nie dajesz Stefanowi żyć? — rzuciłam tonem używanym przez Anglików do konwersacji o pogodzie. Zresztą jestem przekonana, że dręczenie brata to dla niego taka właśnie rozmowa.
     — On już nie żyje, złotko. — Miałam ochotę uderzyć się w czoło. Albo zdzielić jego za łapanie mnie za słowa. Ostatecznie nie zrobiłam ani jednego, ani drugiego. — A poza tym użyj swojej blond główki i pomyśl. Braciszkowi raczej nie przyniósłbym sukienki. Bo wiesz, na tobie ona leży koszmarnie, ale obawiam się, że na nim wyglądałaby jeszcze gorzej…
     Wiedziałam, że sukienka jest za luźna, jednak i tak ubodło mnie, gdy Damon powiedział o tym głośno.
     — Jeśli chcesz zgody, to lepiej przerwij w tym miejscu — powiedziałam ostro. Dużo ostrzej niż zamierzałam.
     Damon przekrzywił głowę. Przywodził mi tym na myśl polujące kocię.

     Whisky?

     — Mój braciszek zostawił cię tu samą na cały dzień? Zapewne umierasz z nudów…
     — Umarłam już jakiś czas temu — wtrąciłam złośliwie. — Ale tak, nudzę się.
     Wstał i zatrzymał się przede mną.
     — Niedobrze, dama w opałach.
     Muszę coś przyznać. Salvatore to kłamliwy, wredny i złośliwy dupek, ale jest przystojny. Na swój sposób. Nie taki jak Stefan, ale w dalszym ciągu… Słowotok. Czas się zamknąć.
     — Skoro już mi wybaczyłaś ten incydent z ośrodkiem dla psychicznie chorych, to mógłbym dotrzymać ci towarzystwa.
     Brzmiało kusząco, ale…
     — Nie, dziękuję — powiedziałam zdecydowanie. — Wolę umierać z nudów… Tak, wiem, że jestem martwa — dodałam, widząc jak otwiera usta. — Po prostu wyjdź.
     Nie ruszył się. I znów zrobił tą minę polującego kota. Tik nerwowy?
     Nie miałam zamiaru czekać, w ułamku sekundy złapałam go za kark i popchnęłam w stronę drzwi. Tyle że już w następnej sekundzie on przypierał mnie do ściany, a ja nie mogłam się uwolnić, choć próbowałam ze wszystkich sił.
     Nie, nie bałam się. Ale wolałabym do jasnej cholery wiedzieć, co się dzieje.
     — Wybacz, skarbie, ale chyba zapomniałaś, że zwierzęca dieta ma kilka minusów. Wiek ci nie pomoże, jeśli nie odżywiasz się właściwie.
     — I co masz zamiar teraz zrobić? — zapytałam, widząc, że Damon nie śpieszy się do zadawania ciosów.
     Ku mojemu zdumieniu, odsunął się.
     — Nic. Chciałem ci tylko uświadomić, że używanie siły nie jest wskazane. — Wzruszył ramionami. — Skoro tak bardzo chcesz tu siedzieć sama, proszę bardzo. Mam tylko nadzieję, że to — wskazał na sukienkę — zakończy nasze ćwierćwiecze psikusów.
     Kiwnęłam głową. W sumie sama też miałam dość. Bo choć kawały bywały zabawne, to jednak za każdym razem miały miejsce w okolicach urodzin Stefana i tym samym zazwyczaj kolidowały ze świętowaniem. Jeśli więc Damon ustępuje i chce zgody, kimże ja jestem, żeby odmawiać?
     (Po zastanowieniu przyznaję, że nawet incydent z psychiatrykiem był śmieszny. Z pewnej strony.)
     Salvatore ruszył do wyjścia. Zdecydowałam się odezwać niemal w ostatniej chwili.
     — Co byś zrobił, gdybym jednak poprosiła, żebyś dotrzymał mi towarzystwa?
     — Spełniłbym twoją prośbę — odpowiedział, a po krótkiej chwili ciszy dodał: — Wolisz wariant Damon–Kochanek–Bez–Zobowiązań czy Damon–Ty–I–Butelka–Szkockiej?
     Roześmiałam się głośno. A potem na niego spojrzałam i zamilkłam. Wyglądało na to, że mówił śmiertelnie poważnie.
     — Więc szkocka... — westchnęłam.
     Zmrużył oczy.
     — Ty nie lubisz szkockiej.

     Marilyn

     — Tak jak mówiłam. Nuda i przekupstwo.
     Stefan uniósł brwi i spojrzał na mnie z powątpiewaniem. Podwójne działanie, podwójny efekt. Skuliłam się nieco w sobie.
     — Pozwól, że podsumuję — zaczął. — Fakt, iż mam na żyrandolu kradzioną suknię aktualnej seksbomby, jest efektem twojej nudy i tego, że przyszedł tu mój brat — którego notabene nie widziałem od dobrych kilku miesięcy, nad czym jakoś szczególnie nie ubolewam — i przekupił cię, byś mu wybaczyła epizod z kaftanem.
     Kiedy on o tym mówił, brzmiało to bardziej głupio niż wyglądało naprawdę.
     — Tak.
     Parsknął śmiechem. Czasami to go jednak nienawidzę.
     — Stef?
     — Hmm?
     — Wszystkiego najlepszego.

_________________
I do believe in killing the messenger.
You know why? 'Cause it sends a message.


Supernaturalna rękawica czeka na podniesienie w K.D.A.


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Lata 50, urodziny Stefana
 Opis: Arsine, Aspen Fandom: Pamiętniki Wampirów (serial)
PostWysłany: 02 Lip 2010, 13:48 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 13 Mar 2009, 18:10
Posty: 333
Miejscowość: Londyn, ulica Pokątna
Płeć: Kobieta
Tekst B


Tamtego dnia w Seattle

Tamtego dnia Lexi czuła się samotna w Seattle.

Nie pamiętała za dużo ze swojego ludzkiego życia. „Dawno i nieprawda”, tak mogła je podsumować. Nic specjalnego. Nic wartego zapamiętania. Wolała swoje życie wampira. Było bardziej ekscytujące od ludzkiego. I nie chodziło tylko o to, że czuła i doświadczała więcej niż przedtem. Mogła obserwować, jak wszystko dookoła niej się zmienia, rok po roku. Nigdzie jej się nie spieszyło. Słowo „śmierć” nie funkcjonowało w jej słowniku i brzmiało raczej śmiesznie.

Lexi zawsze uważała, że jedyna rzecz, dla której warto byłoby umrzeć, to nieśmiertelność.

*

Tamtego dnia, a właściwie tamtej nocy, było naprawdę gorąco. Lexi miała wrażenie, że wszyscy ludzie w Seattle zachowywali się tak, jakby mieli gorączkę. I to wysoką.

Obok niej przejechał żółty Cadillac z opuszczonym dachem. Za kierownicą siedział jakiś facet, a z tyłu – sześć innych dziewczyn. Wszystkie tańczyły i śpiewały na całe gardło A Little Less Conversation. Samochód jechał z zawrotną szybkością - jedna z dziewczyn o mały włos nie wypadła z niego na zakręcie.

Och, Lexi po prostu uwielbiała Presleya. Według niej facet był absolutnym geniuszem. Kiedy chwilę później weszła do najbliższego baru, wciąż nuciła go sobie półgłosem.

Bar był tak zapchany, że trudno było nawet zamówić drinka. Lexi to nie przeszkadzało. W sumie nie przyszła tu dla alkoholu. Szukała raczej okazji. Rozejrzała się dookoła mając nadzieję, że trafi się tu gdzieś AB Rh-.

I wtedy zobaczyła mężczyznę przy barze.

Lexi widziała jego plecy. Miał krótkie, ciemne włosy. Umięśnione ramiona. I ten bardzo zgrabny tyłek, który prezentowałby się o wiele lepiej, gdyby facet stał. Podeszła bliżej, by ocenić lepiej jego profil. Przystojniak. Zdecydowanie.

- Hej. – Podeszła do niego i oparła się o kontuar. – Co słychać?

Nie odpowiedział, tylko wciąż wpatrywał się w pustą szklankę.

- Zły dzień, co? – ciągnęła Lexi, zupełnie niezrażona jego milczeniem.

- Właściwie to tak.

- Znam to. Jestem Lexi, tak przy okazji.

Zamówiła dwa piwa.

- Stefan – odpowiedział chłopak.

Lexi uśmiechnęła się i zapaliła papierosa.

- Więc powiedz mi… Stefan – pochyliła się w jego stronę – co właściwie chciałbyś dziś robić? Bo widzisz, ja chciałabym się zabawić, a ty musisz mi się jakoś odwdzięczyć za to piwo.

- Zabawna jesteś. – Stefan zmierzył ją wzrokiem i dopił piwo. – I całkiem bezpośrednia.

- Co powiesz na taniec? Czy to jest dla ciebie zbyt bezpośrednie? Jeśli tak, to…

- Nie, nie. W porządku. Panie przodem.

Podobał jej się. Bardzo. Wyglądał na nieco zagubionego. I nawet nieźle tańczył.

Rozmowa powoli się rozkręcała. Lexi zaczynała mówić coraz więcej i więcej. Stefan raczej słuchał. Po godzinie wyszli na zewnątrz.

- Więc co cię sprowadza do Seattle, Stefan? Praca?

- Nie do końca. Robię sobie jednodniowe wakacje. Właściwie, to mam dziś urodziny.

- Żartujesz? Dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej? – Lexi podeszła do niego bliżej, tak, że dzieliło ich z kilkanaście centymetrów. – Wszystkiego najlepszego! Ile kończysz?

Zawahał się zanim odpowiedział:

- Dwadzieścia sześć.

- Wiesz co, chodźmy do środka, postawię ci drinka. Co ty na to?

- Jasne.

Lexi czekała tylko, aż odwróci się do niej plecami. Oblizała usta. Pożywić się na takim człowieku to będzie czysta przyjemność. Zrujnuje mu trochę urodziny, ale trudno. Nie będzie nic pamiętał.

W jednej chwili znalazła się przy jego szyi i już miała go ogłuszyć, kiedy Stefan, dosłownie w mgnieniu oka, jakimś cudem odskoczył i uderzył ją w brzuch. Lexi upadła na ziemię.

Kiedy otworzyła oczy zobaczyła nad sobą Stefana.

Wysunięte kły znajdowały się milimetry od jej szyi.

Stefan był wampirem.

- Okej. Tego się nie spodziewałam.

Stefan się nie ruszył. Kurczę. Była bardzo nieostrożna. Ten facet nie miał dwudziestu sześciu lat już od jakiegoś czasu i najwyraźniej był dużo starszy od niej. Z łatwością mógłby ją teraz zabić. Ale tego nie zrobił.

- Słuchaj, Stefan. Mógłbyś… ze mnie zejść? Jesteś trochę ciężki.

Stefan po chwili stał przy ścianie, ale nie spuszczał z niej wzroku.

Lexi wstała i otrzepała się z brudu.

- Więc jesteś wampirem, co?

- Ty też, jak widzę.

- Mhm.

Przez chwilę było cicho. A potem Stefan się uśmiechnął. Po raz pierwszy tego wieczoru.

- Hej, ty potrafisz się uśmiechać!

- No cóż, ty potrafisz być naprawdę zabawna. Zamiast spróbować mnie zauroczyć tak, jak zrobiłby to każdy normalny wampir, ty wolałaś…

- Trochę się zabawić. Przecież mówiłam. Rozejrzyj się. To Seattle. Kto nie chciałby się trochę zabawić?

Lexi podeszła bliżej.

- Skoro już przy tym jesteśmy, ciebie trzeba trochę bardziej rozruszać. Więc powiedz mi… od jak dawna masz te dwadzieścia sześć lat?

_________________
Watching the rise and fall of Roman Empire.

Za dwie minuty północ - mój najnowszy tekst, Oliver Wood, powojennie.
Słońce w zenicie - Molly Weasley, na poważnie.

Najlepsze polskie fanfiction: hp_polecamy


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Lata 50, urodziny Stefana
 Opis: Arsine, Aspen Fandom: Pamiętniki Wampirów (serial)
PostWysłany: 09 Lip 2010, 13:29 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 25 Lut 2004, 20:48
Posty: 1011
Płeć: Kobieta
A co tu tak pusto, hę?
No dobra, to chociaż thin oceni...

POMYSŁ:
A - 2
B - 1
Powiem szczerze, że pojedynek pozwalał na niemal zupełną swobodę. Mało warunków do spełnienia, a o urodzinach wampirów można długo i rzewnie. Tym bardziej, że (znowu - swoboda pojedynku!) miały być urodziny Stefana, ale nigdzie nie zostało napisane, że ma być opis przyjęcia.
I autorka A potraktowała temat całkiem swobodnie. Urodziny znalazły się na szarym końcu tekstu. Ale sam tekst przygotowuje do tej końcówki, dając czytelnikowi sporą przyjemność. Tekst jest lekki i bardzo zabawny, podobał mi się motyw z sukienką Marylin.
Tekst B pomysł miał... ale mam wrażenie, że jest to pomysł "na odczep się". I czy Lexi i Stefan nie byli bardzo, bardzo starymi przyjaciółmi?

STYL:
A - 1
B - 1
Ogólnie styl w A mi się bardzo podobał (lekkość), ale ponieważ obu trudno postawić jakiekolwiek zarzuty, więc daję po równo.

REALIZACJA TEMATU:
A - 0.5
B - 0.5
Są lata pięćdziesiąte? Są. Lexi jest? Jest. Urodziny są? Są. Fontanny nie stwierdzono.

OGÓLNE WRAŻENIE:
A - 3
B - 1
Tak jak pod pomysłem - tekst A jest lekki i przyjemny, tekst B napisany ze słabym pomysłem, którego nie podreperowała realizacja. Bo można było nawet taki malutki pomysł świetnie zrealizować. Po lekturze tekstu A, w którym jest i dowcip, i pomysł, i motyw z kiecką, i iskrząca rozmowa z Damonem, a także spostrzeżenia Lexi, tekst B wydał mi się w sumie mdły.

PODSUMOWANIE:
A - 6,5
B - 3,5

Pozdrawiam,
jędza thin

_________________
MĘŻCZYZNA OD KUCHNI
DEBIUTOWAŁAM W PIERWSZYM POŚCIE... I CO?


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Lata 50, urodziny Stefana
 Opis: Arsine, Aspen Fandom: Pamiętniki Wampirów (serial)
PostWysłany: 06 Sie 2010, 13:26 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 07 Lut 2010, 18:46
Posty: 168
Płeć: Kobieta
Pomysł:
A: 1,8
B: 1,2
W tekście A podoba mi się to, że urodziny Stefana występują na samiuteńkim końcu, a akcja skupia się na Lexi i Damonie. Pomysł w tekście B nie jest zły, ale również jestem przekonana, że Lexi i Stefan znali się o wiele dłużej.

Styl:
A: 1,1
B: 0,9
Oba teksty napisane zostały ładnym stylem, jednak A czytało mi się odrobinę fajniej. Nie lepiej, fajniej.

Realizacja tematu:
A: 0,5
B: 0,5

Ogólne wrażenie:
A: 3
B: 1
Tekst B właściwie nie jest zły. Pomysł trochę nie taki, ale poza tym jest w porządku. Tyle że jeśli mam go porównać z tekstem A, wypada o wiele gorzej. W A słowne potyczki, jakże prawdziwy Damon (taak, noc z Marylin bardzo do niego pasuje) i końcowe wszystkiego najlepszego sprawiają, że tekst jest o wiele ciekawszy niż drugi.

Razem:
A: 6,4
B: 3,6

_________________
Przysięgam uroczyście, że knuję coś niedobrego.

Fred & George.
The best things come in pairs.


Liga Adoracji Bliźniaków Weasley


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Lata 50, urodziny Stefana
 Opis: Arsine, Aspen Fandom: Pamiętniki Wampirów (serial)
PostWysłany: 19 Sie 2010, 14:36 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 20 Sty 2009, 22:08
Posty: 41
Płeć: Kobieta
Pomysł
[A]: 2
[B]: 1
Zdecydowanie autorka tekstu A wykazała się większą pomysłowością, choć obie potraktowały temat z przymrużeniem oka. Ale fakt, że w tekście A Stefan pojawia się dopiero na końcu - to jest to.

Styl
[A]: 1,5
[B]: 0,5
Zwyczajnie czytanie tekstu A było przyjemniejsze.

Realizacja tematu
[A]: 0,5
[B]: 0,5
Wszystko gra i śpiewa.

Ogólne wrażenie
[A]: 3
[B]: 1
Tak naprawdę oba teksty są przyjemne, a jednak A jest moim faworytem, sukienka Marilyn i... końcówka jest taka, że 'oh', poczułam tę ich przyjaźń, którą ubóstwiam. Poza tym, czytając część potyczek z Damonem aż samo się na myśl nasuwa - 'Kurde... to smutne, że to właśnie on ją zabije'. W B gryzie mnie przede wszystkim to, że, o ile się nie mylę (a mogę), Lexi jest starsza od braci Salvatore i jednak znali się ździebko dłużej.

Podsumowując:
[A]: 7
[B]: 3

_________________
"Siuil, siuil, siul a run, Siuil go sochair agus siuil go ciuin
Siuil go doras agus ealaigh lion"

livejournal

Bezwstydna autoreklama
24 grudnia - Koizora
Hobbicka mentalność - Władca Pierścieni


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Lata 50, urodziny Stefana
 Opis: Arsine, Aspen Fandom: Pamiętniki Wampirów (serial)
PostWysłany: 22 Sie 2010, 09:08 
Offline
Zielony Ważniak
Awatar użytkownika

Dołączenie: 04 Maj 2006, 12:53
Posty: 1992
Miejscowość: przyszłe Warsaw City ;)
Płeć: Kobieta
GONG!

Deszyfratus!

Tekst A - 19,9 - Arsine
Tekst B - 10,1 - Aspen

Niniejszym wieniec laurowy wędruje na głowę *Arsine*!

Gratulujemy!

Moderatorstwo

_________________
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.


Góra
 Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Ten temat został zablokowany, nie możesz edytować ani pisać nowych postów.  [ 7 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group