Mirriel - Forum Literackie

Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie...
Obecny czas: 07 Wrz 2010, 03:30

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 16 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 21 Paź 2008, 20:56 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Sie 2006, 10:44
Posty: 371
Miejscowość: z Antykwariatu...
Płeć: Kobieta
Miniaturka ta powstała w wakacje w wyniku mojego pragnienia przeczytania dobrego slasha do Death Note. W złożeniu miał być to tylko "slash psychologiczny", ale niestety nie do końca wyszło, bo nie umiałam się powstrzymać. FF to wisi już od jakiegoś czasu na Dolinie Godryka, ale nie doczekało się tam komentarzy, zapewne dlatego, że stężenie otaku (i w dodatku maniakalnych fanów L/Light) jest tam zbyt małe XD Więc po namyśle, postanowiłam wkleić je i tutaj. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Wersja niebetowana, za wszelkie wytykanie błędów będę wdzięczna.
Miłej lektury,
Cyni



Światłocienie

"Dla kogo jedynym celem w partii szachów jest zamatowanie przeciwnika,
ten nigdy nie będzie dobrym szachistą"
Strategy and tactic in Chess, 1837


1.

- Light, przyniosłam ci ciasto z truskawkami. – Light spogląda na talerzyk z ciastem, które przyniosła matka. Wygląda tak jak to, które zwykł jadać L. Identyczne. Nawet bezy wyglądają tak samo.
- Nie chcę go. Zabierz.
- Jak to nie chcesz? Przecież lubisz truskawki.
- Nie chcę! Powiedziałem już!

Patrzy jak matka zabiera ciasto i wychodzi. Light pogrąża się w ponurych myślach.
L. Ryuzaki. Jego przeciwnik. Jego wróg. Tak bardzo go nienawidził! Tak bardzo życzył mu śmierci, a jak przyszło co do czego... uch, L ciągle tkwi w jego myślach. Nie pozwala mu spać. Myśleć. Nawet głupie ciasto z truskawkami musi mu o tym przypominać. To ciasto wydawało się przeklęte.
Light ciągle pamięta. Łańcuch. Pokój. Smak truskawek. Zapach cynamonu.

***

Usta L są miękkie i delikatne. Oddech ma spokojny, choć jego serce wyrywa się z ciasnej klatki żeber, w której tkwi. Nic nie mówi, cisza dzwoni w uszach. Light jest pewny, że słowa wszystko zniszczą. Silna i zdecydowana, przypominająca świeżo zeszlifowane drewno dłoń Ryuzakiego chwyta nadgarstek Lighta.

Co teraz zrobisz, Light? Jak teraz postąpisz? Przecież nienawidzisz przegrywać.

Skóra L jest gorąca. Czuć pod nią szalejący puls. Długie cienie osiadają na rzęsach Ryuzakiego. Lekki, powolny pocałunek L smakuje cynamonem. Unieruchomione w nadgarstkach ręce Lighta walczą przez chwilę, lecz w końcu się poddają. Krew wrze; każdy nawet najdelikatniejszy dotyk, zostawia ślad na jego ciele. Light nienawidzi przegrywać.
Zapach truskawek unosi się w powietrzu, wyzywający i duszący jednocześnie.

Light próbuje znaleźć się jeszcze bliżej Ryuzakiego i choć trochę przejąć inicjatywę, ale L odsuwa się od niego, gdy tylko odgaduje zamiar Lighta.

- Jesteś skazany na porażkę, Light-kun – szepce.

***
Czasem budzi się wyrwany z jakiegoś surrealistycznego snu, w którym paradował dumnie po sklepie cukierniczym i sprawdzał jakość ciast z truskawkami, tylko po to, by nagle poczuć, że coś nie daje mu spokoju. Wie, co to jest, ale nie chce się przyznać do tego nawet przed sobą. Uczucia często są słabością człowieka. To z własnymi uczuciami ludzie przegrywają najczęściej. On nienawidzi przegrywać.

Nigdy nie przypuszczał, że L mógłby przeczuć własną śmierć, ale tak było. L słyszał dzwony, wtedy, na dachu. Mimo że lało jak z cebra, że nie potrafił usłyszeć wołania Lighta! Czuł, że tego dnia przyjdzie mu zginąć. Tamto dziwne, bezbarwne spojrzenie zdziwiło Lighta bardziej niż to, co później wydarzyło się na schodach, bardziej, niż to dziwne pytanie.

- Czy powiedziałeś całą prawdę, chociaż raz od swego urodzenia?
„Oczywiście, że nie.”
Nie powiedział, nigdy. Mówienie całej prawdy to podanie komuś serca na tacy w charakterze poduszeczki do igieł.
Skąd Ryuzaki wiedział, że jego czas dobiegł końca?

Kim tak właściwie był? Przecież Light nie znał nawet jego prawdziwego imienia, ani tego, skąd pochodził. Wiedział tylko tyle, ile sam L mu powiedział, i co sam zaobserwował. Light często łapał się na tym, że liczy ile kostek cukru L dodaje do swojej obrzydliwie słodkiej kawy, ale poddał się po ośmiu. Wiedział, że L nie przepadał za czekoladą w kostkach. Nienawidził lodów waniliowych – wolał truskawkowe. Nieczęsto się uśmiechał. Zawsze mówił poważnie i spokojnie, jakby to, co działo się wokoło, wcale go nie dotyczyło. Kiedy myślał nad czymś intensywnie, zbliżał kciuk do ust zupełnie tak, jakby zaraz miał zacząć obgryzać paznokcie.

Nie zawsze potrafił poznać, kiedy Ryuzaki żartuje, a kiedy nie – jego poczucie humoru było bardziej pokręcone niż bezy na kawałku tortu (- Wkurza cię, jak tylko ja mam ciacho?). Ale przecież Light był Kirą! Kira nie bawi się w ceregiele w stosunku do swoich ofiar. Zresztą, to nie on zabił Ryuzakiego, tylko Rem.
Nocą wracają wspomnienia. Light ciągle pamięta te... „kłótnie”.

***

- Ryuzaki.
- Mmm, Light-kun?
- Jak chcesz tu siedzieć, to poproś Watariego, żeby mnie odpiął z tego łańcucha, chcę iść spać
- Wiesz, że nie możesz się nigdzie ruszyć beze mnie, Light-kun. Zamierzam jeszcze trochę pomyśleć nad kilkoma rzeczami. Napij się kawy, to pomaga.
- Niedobrze mi się robi na samą myśl o kawie! – warknął, po czym wstał. – Idziemy.
- Light-kun...!
- Żadnych wymówek! Jeśli mamy być w to zakuci, to musisz ponieść konsekwencje. Ja chcę iść spać, więc ty też idziesz.

*

- Nie możesz spać bez koszuli! Ubierz się, w tej chwili!
- Czy to ci jakoś specjalnie przeszkadza, Light-kun?
- Tak.
- ... Cóż, w takim razie Light-kun będzie musiał się przyzwyczaić.

***

I ... poranki...

***

Gdy się budzi, L śpi jeszcze w najlepsze. Głowę wtulił w poduszkę, twarz kryjąc w przestrzeni między szyją i ramieniem Lighta. Oczy ma zamknięte, oddycha lekko i spokojnie. Kciuk lewej dłoni dotyka dolnej wargi. Sine półksiężyce pod oczyma wydawają się jeszcze ciemniejsze. Light obserwuje grę światłocienia na łączącym ich łańcuchu. L podczas snu sprawia wrażenie kruchego i całkowicie bezbronnego. Gdyby Light się nieco poruszył, mógłby z łatwością wyczuć żebra Ryuzakiego.

*

- Masz zimne stopy, Light-kun.
Light czuje, jak ciepłe nogi Ryuzakiego starają się ogrzać jego własne. Delikatnie odsuwa jedną.
- Przeziębisz się, Light-kun.
Light wzdycha ze zrezygnowaniem czując, że L znów zbliża swoją stopę do jego skostniałych palców.

***

Nie potrafi pojąć, dlaczego jego stosunek do L tak się zmienił. Oczywiście, mogło to nastąpić, gdy stracił wspomnienia, ale dlaczego później to wszystko zostało, wywołując taki...chaos? Łatwo było przewidzieć własne reakcje, myśli, ewentualnie poglądy, ale nie to, że L przykuje go do siebie łańcuchem. I... dlaczego Ryuzaki zachowywał się w ten sposób? Czyżby chciał za wszelką cenę odkryć, że Light jest Kirą? Tyle razy Ryuzaki powtarzał, że Light jest Kirą. Że chciałby, aby Light nim był.

Otrząsa się z dziwnych myśli, wyrzuca je z głowy i spogląda na komputer. Nie, dzisiaj już nie będzie w stanie się skupić.

Czasem wydaje mu się, że Ryuzaki zaraz wejdzie do pomieszczenia, prawie że bezgłośnie stawiając stopy na posadzce; ze wzrokiem utkwionym w podłodze i z rękoma w kieszeniach. Że będzie miał na sobie te same – nieśmiertelne już – jeansy i byle jaką białą bluzkę, spod której będą widoczne wystające obojczyki.
Potrząsa głową jeszcze raz. To głupie – mówi do siebie. Szkoda na to czasu i energii. O czym ja w ogóle myślę?! Nie powinien mieć wyrzutów sumienia. Więc... dlaczego je ma?

Light chowa twarz w dłoniach.
„L, ty draniu!”

2.

- Co się stało, Ryuzaki?
Cisza. Watari przechyla lekko głowę i uśmiecha się zachęcająco.
- Co cię stało?
- A co jeśli się pomyliłem?
- Hm... myślę, że to będzie punkt dla ciebie, nie uważasz?

L wkłada ręce do kieszeni i spogląda na Watariego. Pamięć bywa przeklęta. Podobnie jak wiele innych rzeczy na tym świecie. Nie, żeby Lawliet jakoś specjalnie nienawidził swojej pamięci, ale są rzeczy, o których lepiej zapomnieć. Pamięta aż nazbyt dobrze wszystkie rady, jakie otrzymał, kiedy opuszczał sierociniec. Pamięta też oklapnięte, równo przycięte włosy Mello, które najwyraźniej demonstrowały nastrój ich właściciela. I Neara, który uczepił się jego nogawki, tak jak zazwyczaj, kiedy Ryuzaki próbował zanieść obu podopiecznych do ich pokojów. Często zasypiali w salonie – jeden wśród zabawek, drugi z tabliczką czekolady w ręce. Czasami tęskni za tym miejscem.

- Mello i Near ciągle pytają o ciebie
- Mello chyba się ucieszy z tej czekolady, którą mu wysłałem – mówi, siadając obok starszego mężczyzny.
- Może byś ich odwiedził, co? Tak rzadko bywasz w Wammy’s House...

L milczy, najwyraźniej w ogóle nieobecny duchem. Watari przygląda mu się ze zmartwionym wyrazem twarzy. Wie, dlaczego jego podopieczny nie odpowiada. Kira. To Kira zajmuje teraz cały jego świat. To już nie tylko śledztwo, ale jego własna gra o zwycięstwo. Za wszelką cenę. Zagadka, której rozwiązanie zna, chociaż nie potrafi go udowodnić.

- Ryuzaki – wyrywa go z zamyślenia po dłuższej chwili.
- Mmmm?
- Kiedy byłeś tam ostatnio?
Młodszy mężczyzna zastanawia się przez chwilę.
- Trzy lata temu? – odpowiada w końcu pytaniem. – Mello ma teraz prawie piętnaście lat...
- Więc?
- Są prawie dorośli, Watari. Poradzą sobie beze mnie.
Ponownie zapada cisza. Za oknem zbierają się ciężkie, ołowiane chmury, zwiastując zbliżającą się ulewę.
- Jesteś pewien, że wiesz, co robisz? – pyta w końcu Watari.
L spogląda na monitor komputera tak, jakby w ogóle go tam nie było. Po chwili opiera łokieć na blacie stołu.

***

Następnym razem Light nie próbuje się bronić; w końcu to i tak nie zaprowadzi go do celu. Woli popłynąć z nurtem rzeki i sprawdzić, dokąd prowadzi, niż płynąć pod prąd mając świadomość, że od samego początku pisana jest mu porażka.

- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, Light-kun – mówi cicho Ryuzaki.
Dotyka palcem wskazującym podbródka stojącego przed nim chłopaka i zmusza, by ten uniósł lekko głowę.

Jego spojrzenie zatrzymuje się na rozchylonych wargach Lighta. L czuje, jak chłopak wstrzymuje oddech, niepewny, co on, Ryuzaki, teraz zrobi. Ale on nie robi nic. Ciche podzwanianie łańcucha przegania cienie z pokoju, nagle wypełniając go białym, jaskrawym światłem, które uwydatnia wszystko, nawet bladą skórę tuż przy kołnierzyku. Pokój wypełniają zajączki rzucane przez oczka łańcucha. Ryuzaki lubi na nie patrzeć, chociaż gdy on lub Light się poruszą, zajączki skaczą po ścianie rozpraszając jego uwagę.
Lawliet uśmiecha się zostawiając Lighta pod ścianą. Łańcuch jest na tyle długi, że jeszcze przez chwilę nie czuje wpijającej się w skórę krawędzi kajdanków.

***

- Myślę, że tak – odpowiada w końcu.

Kira nienawidzi przegrywać i zamiast poddać się ruchom wody i powszechnie panującym prawom, działa wbrew nim. Light lubi wiedzieć, że ma obok siebie ludzi, którym może ufać, których ceni, szanuje ich zdanie i poglądy. Kira nie ufa nikomu, nawet sobie, ciągle sprawdza to, jak daleko może się posunąć w swoich poczynaniach.
Light i Kira to ta sama osoba odbita w kolorach pozytywu i negatywu.
L wie, że gdzieś między nimi kryje się prawdziwy Yagami Light, ten, który ukrywa się za zasłoną światłocienia. Ten sam Light, który miał delikatne cienie pod oczyma i zamyślone spojrzenie; Light, który uwielbiał gorzką kawę, który spał w bawełnianej piżamie i przez sen zabierał całą kołdrę dla siebie.

- Pamiętasz, co ci kiedyś powiedziałem? – pyta Watari.
- Pamiętam.

Wcale nie chciałby pamiętać. Wspomnienia bywają przeklęte. „Dzień, w którym komuś zaufasz...” Nie! Dosyć...

***

L budzi się z dziwnym przeświadczeniem, że los z niego kpi. Po jego prawej stronie Light wciąż oddycha równo i spokojnie, przebywając z krainie snu. Lawliet nieczęsto budzi się przed nim – zazwyczaj to Light już od jakiegoś czasu nie śpi, gdy on dopiero otwiera oczy. Czasem jednak bywa inaczej.
Biała, puchata pościel pachnie rumiankiem. Większość spokojnie spoczywa na podłodze, chłopak przykryty jest tylko niewielkim jej fragmentem. Ryuzaki patrzy na Lighta tak, jakby widział go po raz pierwszy w życiu. Cienie pod oczami nie goszczą tam zawsze – pewnie są wynikiem kilku ostatnich, źle przespanych nocy. Light odwraca się na bok, obejmując go w talii. Lawliet zauważa delikatnie zarysowaną żyłę na wierzchu dłoni, kilka poskubanych skórek tuż przy paznokciach. Skóra chłopaka jest blada, ale nie tak bardzo jak jego własna, a w dotyku przypomina płatki wiśni, chociaż L dotyka jej tylko opuszkami palców.

***

- To jak? Pojedziesz?

Przez chwilę obserwują grę światłocienia na czarnej powierzchni kawy. Odbija się w niej ekran komputera i cień łyżeczki. Lawliet spogląda gdzieś przed siebie. Grube krople deszczu stukają w parapet za oknem, mącąc ciszę.

- Pójdę się przewietrzyć. Mam mętlik w głowie... – stwierdza w końcu.

***

L patrzy w oczy Lighta i uśmiecha się w duchu.
„Kira, ty draniu.”

_________________
Jestem miniaturzystką i dobrze mi z tym!
Komentarze karmią Wena!
Inna Ścieżka

"Your orders, my Master"
Hellsing


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 21 Paź 2008, 21:45 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 10 Sty 2007, 20:08
Posty: 158
Miejscowość: Bieruń/ Księgogród.
Płeć: Kobieta
Tytułem wstępu - L/Light to jest JEDYNY słuszny paring w Death Note. Ale ja tak strasznie uwielbiam Ryuuka, więc wybacz za zbezczeszczenie L/Light...

Niczego nie zabrakło.
Miałoby być psychologicznie, hai? Tak jest nawet lepiej. Po prostu niektórych rzeczy nie sposób uniknąć, gdy ma się do opisania taką "parę" jak Yagami i Lawliet.
Miniaturka ma swój klimat, na który składają się "migawki", pozornie lekko tylko związane sceny. A jednak, zespolone w całość nadają sobie nawzajem zupełnie inne znaczenie. Chyba nigdy nie wybaczę twórcom anime (mangi zresztą też), że nie zarysowali tego wszystkiego trochę bardziej... Wyraźnie?
W tekście zawarte jest absolutnie wszystko, co musi być. Truskawki, ciastka, podkrążone oczy Ryuuzakiego, gra świateł na kajdankach, Near, Mello i jego czekolada, a nawet doskonale ujęte "rozdwojenie" Lighta - z jednej strony przykładny syn, dobry uczeń, a z drugiej bezwzględny morderca bez skrupułów, wmawiający sobie boskość.
Jednak najwyraźniej widać to, jak bardzo ci dwaj byli do siebie podobni. Niby tacy inni... Jeden pragnący dorwać drugiego, L, który wręcz chciał, żeby to Light był Kirą, Light, który usiłował zawsze być o krok przed Ryuuzakim.
Dodając do tego kajdanki przez dwadzieścia cztery godziny na dobę... Irytującą Misę, której Yagami miał po dziurki w nosie...
Tak. To było REALNE. Tak po prostu. Szkoda tylko, że wszystko skończyło się na psychice. Ech. Bo przecież to niemożliwe, żeby
Spoiler: Pokaż
Light umierając widział właśnie JEGO. I się uśmiechał.


Wiem. Jestem obsesyjną maniaczką i widzę ten paring wszędzie.

Styl wspaniały - lekki, a jednak klimatyczny, zmuszający do jakiegokolwiek wysiłku umysłowego, bo przecież trzeba zrozumieć.

Kajający się za dygresje i pozdrawiający - Mikacz.

_________________
Trochę inne forum literackie
Wszyscy mile widziani.

Znają mnie jako Mikacza, Mikę i, gdzieniegdzie, Greeda.


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 21 Paź 2008, 22:20 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 25 Mar 2007, 23:14
Posty: 190
Miejscowość: Dormitorium ślizgonów
Płeć: Kobieta
Cynamonko, takie teksty się na Mirriel wiesza, bo tu przeciaż sami maniacy:D
W każdym razie, ja wiesz- jako jedyna bodajże niecierpię tego slashu. On jest zuy, niemoralny i wogólne- niemożliwy. I ja wiem, że uznawany za jedyny słuszny (ekhm, ekhm), ale nie. Może dlatego, że ja kocham Ryuuzakiego i łączenie go z Lightem to dla mnie zbrodnia. To jak łaczenie przez niektórych Snape'a z Potterem. Zuo.
Ale: ale wiedzisz, nauczyłam sie przymykac oko na ten pairing i na to, ze go nie trawię, bo jest naprawdę kilka świetnie napisanych fików Lawliet/Light. I co ja mogę powiedzieć?
Saaalazarze- to było świetne. Choć, nie jestem pewna, czy to dobre słowo. Takie- gorzkie jakieś. Bo jak to pod którymś z kolei fikiem rozstrzygałyśmy, Light nie chciał śmierci L. On chciał mu pokazać, ze wygrywa, ale niekoniecznie chciał wygrać naprawdę. Bo sama wygrana, jak już nie ma o co walczyć, była dla niego pusta i bezbarwna.

Spoiler: Pokaż
Cytuj:
- Jesteś skazany na porażkę, Light-kun – szepce.

I czyż nie miał racji? Ostatecznie Light przegrał- ze swoimi zamierzeniami, planami- umierał widząc L. Czyż to nie jest przegrana?


Cytuj:
„L, ty draniu!”
„Kira, ty draniu.”

To takie wymowne. Light używa określenia 'L', bo nie zna prawdziwego imienia.
Lawliet używa określena 'Kira', bo zna, bo wie, choć nie potrafi udowodnić, że Light i Kira, mimo iż w jednym ciele, to zupełnie rózne osobowości. I o ile Lighta jest skłonny nazwać przyjacielem, o tyle Kira jest draniem.
Light wielu rzeczy nie wie, Lawliet wie, ale nie potrafi udowodnić. Obaj walczą ze sobą, każdy chciałby wygrać, jednocześnie nie skazując drugiego.
Możliwe, że odeszłam od tematu.
W każdym razie, Światłocienie jest niesamowitą, dopracowaną miniaturką z niesamowitym i wciagającym klimatem i naprawdę dobrze zrobiłaś umieszczając ją na Mirriel.

Pozdrawiam i dużo Wena życzę, mając nadzieję, przeczytać inne DNowe fiki Twojego autorstwa.

Mich

_________________
Tiara woła- Slytherin!
---------
Freddie Moim Mistrzem. Amen.
---------
Scaramouche, Scaramouche!^^


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 22 Paź 2008, 15:36 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 11 Lip 2007, 22:27
Posty: 1058
Miejscowość: Kraina Absurdu
Płeć: Kobieta
BO TO JEST JEDYNY SŁUSZNY PARING!
Tyle tytułem wstępu. Musiałam to wykrzyczeć.
Cyn. to było absolutnie przeborskie. Niewielu udaje sie zachować w pełni kanonicznego Lawlieta. On to taki skomplikowany charakter jest, bo nigdy nie wiadomo czy w pełni oddało się to, co chciało sie oddać.
Mimo że tyle jest tu słodyczy, to tekst jest zdecydowanie gorzki. Bo zarówno L jak i Raito (tak, on się TAK nazywa) nie lubili przegrywać.
Spoiler: Pokaż
No, i niestety nie mieli szczęścia.

Cytuj:
Kira nienawidzi przegrywać i zamiast poddać się ruchom wody i powszechnie panującym prawom, działa wbrew nim. Light lubi wiedzieć, że ma obok siebie ludzi, którym może ufać, których ceni, szanuje ich zdanie i poglądy. Kira nie ufa nikomu, nawet sobie, ciągle sprawdza to, jak daleko może się posunąć w swoich poczynaniach.

Kwintesencja Raito. świetnie opisane, jak jedna osoba może jednocześnie być kimś innym. Rozszczepienie osobowości? Jaka różnica jest między Raito o spojrzeniu zbitego pieska, niewinnej twarzyczce, a mordercy z bezwzględnym spojrzeniem i szatańskim uśmiechem?

Śliczny tekst. Naprawdę, bardzo udany, dziękuję.
Nef-nef.

_________________
Ale diabeł dalej psuł silniki. Wtedy Stalin wykrzyczał:
- Hej, zjebie, jak nie przestaniesz w tej chwili to wrzucę cię do kołchozu!
Kołchozu bał się nawet diabeł.


We all are mad here.


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 22 Paź 2008, 22:14 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 19 Paź 2007, 11:22
Posty: 101
Miejscowość: Opole
Płeć: Kobieta
Choć jestem osobą, która bardziej lubi pary heteroseksualne od homoseksualnych, już od samego początku, odkąd ujrzałam Death Note'a, a w nim Lawlieta i Raito, wiedziałam, że to będzie moja ulubiona slashowa para. W dodatku jedyna w tym całym anime. Bo jakoś Raito/Misa nie podchodziło pod mój gust.

W chwilach, gdy L przykuł Raito i siebie do łańcucha, chciałam zobaczyć, jak coś między nimi dochodzi. Bo w ich przypadku dla mnie niemożliwe jest, by nie robili nic po za tym, co widzieliśmy w animie. Zwłaszcza, gdy towarzyszą sobie dwadzieścia cztery godziny na dobę.
I choć coraz częściej czytam w fanfikach, jak w tym czasie dochodzi pomiędzy nimi do zbliżenia, to jednak za każdym razem mam wrażenie, jakbym wciąż i wciąż poznawała nowe szczegóły, dotyczące tego czasu.
Cynamonko, twoja miniaturka sprawiła, że mogłam jeszcze raz odprężyć się, podczas czytania mając przed sobą twarze L i Raita. Widzieć jak oboje ze sobą rywalizują, choć jestem świadoma tego, że wtedy Raito był pozbawiony pamięci o tym, że jest Kirą.
Death Note był najlepszy, gdy Kira i L rywalizowali ze sobą. Gdy jednego z nich zabrakło, to już nie było to "to", co tak mnie zachwyciło, wciągnęło. A ty bardzo dobrze ich opisałaś, przywołując te miłe wspomnienia.

Jeśli komentarz nieskładny - przepraszam.
Życzę wena i pozdrawiam.

_________________
Wen jest jak dziwka, w dodatku darmowa: oddaje się wszystkim, ale nie wiadomo, kiedy do ciebie przyjdzie.


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 30 Paź 2008, 20:31 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 01 Lut 2008, 19:05
Posty: 285
Miejscowość: przedmieście Krainy Wielkich Jezior
Płeć: Kobieta
Słuszny pairing to to jest, ale jak się uprzeć, to można napisać coś naprawdę dobrego z parą Ryuuk/Light, np. wiszący już na forum "Zapach jabłek". To jest coś...

"Światłocienie" to też jest coś. Co mi się konkretnie podoba? Te subtelnie opisane relacje między główną parą, bo to jest czasami nawet lepsze niż zwykły, graficznie zaznaczony stosunek. Podobają mi się także powiązania między poszczególnymi sytuacjami przedstawionymi w tekście, chociażby skojarzenie ciasta truskawkowego z L. A później L z truskawkami, łańcuchem i cynamonem. Mniam. I truskawki, i L.
Twój styl pisania jest interesujący, bo nie przeszkadzają mi występujące czasami krótkie, urywane zdania. Zazwyczaj nie lubię takiego zabiegu, ale tu nadał on utworowi ten wyjątkowy klimat, lekko tajemniczy i melancholijny.
"Światłocienie" to naprawdę dobry tekst i szczerze ci go gratuluję, Cynamonko.

Sara Riddle

_________________
A nie mówiłam? Nic, jeno o tym! Mądrze zaczynają, a zawżdy na dupie kończą!


Milva o..., Chrzest ognia


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 13 Gru 2008, 23:06 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 06 Cze 2008, 17:00
Posty: 23
Płeć: Kobieta
Bardzo dobrze, że nie wyszedł z tego slash stricte psychologiczny.
Trudna i dziwna jest relacja między L i Raito. Bo pairing niby oczywisty - ale jak trudno go przedstawić. Jak trudno dotrzeć do prawdziwej istoty więzi między nimi.
A tu, w tej miniaturce, jest przecież wszystko. Bo to tak mogło być - tak było. Raito, dręczony wyrzutami sumienia - ale on przecież nie może ich mieć! On jest Bogiem. On nie przegrywa. L, zaabsorbowany całym sercem i umysłem ściganiem Kiry. Nic innego się nie liczy. Rozgryźć zagadkę, jaką stanowi Raito. Bo gdzie kryje się ten prawdziwy on?
Mnogość szczegółów, te truskawki, z pozoru nic nie znaczące, pojedyncze sceny, wspomnienia. Bez tego nie byłoby tak dobrze. To jest dopełnienie prawdziwej relacji między nimi - te krótkie, ulotne jak światłocienie chwile, kiedy gdzieś zamazuje się psychologiczna walka, wojna umysłów, kiedy żaden z nich nie myśli o wygranej czy przegranej. Kiedy jest Raito w bawełnianej piżamie i L wtulony w poduszkę.
Całość napisania lekko. Ale skłania do refleksji. Bo - jakby nie patrzeć - relacja między L i Raito to chyba najciekawszy aspekt całego DN. Odcinki, w których L już nie było, coś straciły. Nadal pozostawały w duchu DN - ale jakaś cząstka tego ich hipnotyzującej atmosfery gdzieś się ulotniła.
Podsumowując: jest to miniaturka bardzo, bardzo dobra. Klimat jest genialny - a to przecież on stanowi wartość całego tekstu.
Pozdrawiam,
Jaskółka.

_________________
Why so Sirius?

"Death Note is a good obsession!"

"Ciasnota umysłowa, brak wyobraźni i nietolerancja są jak pasożyty. Zmieniają właściciela, zmieniają kształt i żyją wiecznie."
Haruki Murakami, Kafka nad morzem


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 14 Gru 2008, 11:17 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 21 Lis 2005, 21:15
Posty: 40
Płeć: Kobieta
Absolutnie fantastyczny tekst. Jeden z niewielu jaki czytałam z fandomu DN, ale [jak na razie] stanowczo najlepszy. Opisy i atmosfera są świetnie zbudowane; L! *crazy fangirl* No i Death Notowe OTP. Chyba nie umiem stworzyc takiego konstruktywnego komenatrza jak poprzednicy.
Wspaniałe. Natrojowe, wyciskające emocje. Po obejrzeniu całego DN jestem w mentalnej rozsypce.
A teraz taki fik, Borze liściasty! *płaczące emo*

_________________
LIGA OCHRONY BOHATERÓW NEGATYWNYCH Z NIEODPARTYM, URWISOWSKIM WDZIĘKIEM, PASKUDNYMI PRZYMIOTAMI, BRAKIEM INSTYNKTU SAMOZACHOWAWCZEGO, BŁYSKIEM W OKU, PRAGNIENIEM SWOBODY I PROBLEMAMI EGZYSTENCJALNYMI (krócej: Mrocznych Sukinsynów)


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 25 Lut 2009, 23:07 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 20 Kwi 2007, 19:28
Posty: 49
Płeć: Nieokreślona
Jedyną wadą tej miniaturki jest to, że tak późno ją odkryłam.
Ach... jak trudno znaleźć rozsądnie napisane opowiadanie z parą L/Raito...
Dlatego należą Ci się tym większe gratulacje, ponieważ robisz coś wyjątkowego.
Z jednej strony pairing aż sam się prosił do opisania (jedyny słuszny pairing w całym DN poza L/Raito to Mello/Matt) i nie trzeba było naginać za bardzo "kanonu" tak jak to trzeba zrobić w HP, a z drugiej trudno znaleźć odpowiedni punkt wyjścia do opisania relacji łączącej głównych bohaterów. Przecież ciągle byli wrogami, ciągle byli rywalami. I w tej ich grze stawką było życie...
Mówię bez sensu, więc lepiej skończę paplać.
Wyrazy uznania, Cynamonko.

PS. Zastanawiam się w jaki sposób ukazałabyś pairing Yoite/Miharu z anime Nabari no Ou. Może kiedyś skusisz się do oglądnięcia i coś na ten temat napiszesz? Czuję, że potrafiłabyś z tego anime wydobyć to co najlepsze.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 22 Wrz 2009, 21:18 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 24 Lut 2009, 19:50
Posty: 139
Miejscowość: Jeffersonian Institution
Płeć: Kobieta
Ten tytuł.
Po prostu tak mi pasuje… Nawet nie ze względu na treść (o tym za chwilę), ale na nich… Światłocienie… Tak jakby jeden był światłem, drugi cieniem, a wiadomo, że tak naprawdę jedno bez drugiego nie istnieje. Raz przeważa cień, raz promień...

Jeśli chodzi o treść… Podczas oglądania anime, ubolewałam nad tym, że to wszystko zostało pokazane tak dwuznacznie, bez żadnego wskazania.
Spoiler: Pokaż
Bo przy tej scenie z wycieraniem włosów i stóp… No to przecież samo przez się, ehh.

A jeśli chodzi o tekst… Potraktowałabym to jako uzupełnienie. I to naprawdę wspaniałe. Light i L… ciągła rywalizacja, wyprzedzanie się i zgadywanie swojego kolejnego kroku. A przy tym chęć, żeby mimo wszystko, nie skończyło się to tak, jak ma się skończyć… Szczególnie L.
Tak świetnie ich pokazałaś. I te światłocienie. I te myśli. I to wszystko. Było kilka zdań o Lightcie, które strasznie mi się podobały. Ale ich nie wymienię, bo wyszedłby mi zdecydowanie za długi komentarz. A gdybym chciała powiedzieć, co mi się tak najbardziej podobało i urzekło, to musiałabym wkleić cały tekst.

Przepraszam, masło maślane wyszło. W każdym bądź razie naprawdę udany tekst, paring – jak już wspomniano – jedyny słuszny, a do tego styl, który pasuje tu tak samo jak tytuł. Były tam jakieś literówki, ale nie za bardzo się na tym skupiałam.

Gratuluję, weny życzę

Smok :)

_________________
Moją najulubieńszą złośliwością i sztuczką jest to, że moje milczenie umie się nie zdradzać milczeniem.
/Fryderyk Nietzsche/


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 18 Lis 2009, 22:44 
Offline

Dołączenie: 18 Lis 2009, 19:54
Posty: 40
Płeć: Nieokreślona
Świetny paring . Opowiadanie na podstawie genialnego anime jest jak to anime pełne psychologicznych relacji , podtekstów , skojarzeń i niedopowiedzianych rzeczy. Fragmenty rozmów niby wyrwane z kontekstu a tworzą niesamowity klimat. Po śmierci L , Light utracił resztki swojego człowieczeństwa i pogrążył się w szaleństwie to opowiadanie pokazuje jak dążył do nieuniknionego . Super..........


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 20 Sty 2010, 21:48 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 20 Mar 2009, 12:56
Posty: 20
Miejscowość: Warszawa
Płeć: Kobieta
Tak jak Ci obiecałam, przeczytałam. I jestem zachwycona. To było piękne i wspaniałe. Przez cały czas miałam lekki uśmiech na twarzy, ewentualnie pojawiały się przerwy na śmiech. Kilka miesięcy temu poszukiwałam dobrych ff-ów z parą L/Light, ale niestety na nic dobrego nie trafiłam. Toteż zrezygnowałam. Jednak po przeczytaniu tej uroczej miniaturki chyba wznowię moje działania. Naprawdę, naprawdę mi się podobało.
Przejdę więc do treści. Temat zdałoby się banalny (bo przecież co można zrobić z tymi dwoma facetami w zgodzie z kanonem?), ale wszystko pokazane jest z tak ciekawej perspektywy, że od razu wciąga. Oczywiście wiemy, co się stanie, jednak myśli bohaterów są dla nas zagadką. A tutaj wszystko pokazane jest pięknie. Obsesja L, przez którą poświęca wszystko dla pokonania Kiry. Dualizm natury Lighta, który z jednej strony jest maniakalnym mordercą, zaś z drugiej idealnym synem i obywatelem. A także, oczywiście, ich wzajemne stosunki.
Spodobały mi się bardzo dwie rzeczy. Pierwszą jest zdanie
Cytuj:
Mówienie całej prawdy to podanie komuś serca na tacy w charakterze poduszeczki do igieł.
które świetnie oddaje Lightowe podejście do życia, drugą zaś, scena z ciastem truskawkowym, które przynosi mu matka. Nie wiem na czym to polega, ale wręcz idealnie udało ci się w niej zawrzeć mangowy obraz Yagamiego. Ta lekka agresja w stosunku do jednego ze swoich rodziców. Postawa perfekcyjnego syna, który nauczył się traktowania wszystkich z góry, ponieważ to On jest najmądrzejszy. A także już nieco odbiegające od kanonu (chociaż tak naprawdę, to kto wie?) jego myśli o Lawliecie. Wyrzuty sumienia, których przecież nie powinien mieć po zabiciu tylu ludzi, szczególnie, że to przecież nie on był bezpośrednim sprawcą tego morderstwa. Lekka tęsknota objawiająca się w oczekiwaniu kroków Ryuuzakiego. Niemożność spoglądania na jego ulubioną potrawę. Mogłabym tak wypisywać bez końca, ale i tak nie powiedziałabym wszystkiego co chcę. To po prostu było wspaniałe.
Cieszę się także, że zrezygnowałaś z czysto psychologicznej natury tego tekstu. Utrzymanych w tym stylu opowiadań jest już stanowczo zbyt wiele, a przecież L i Kira byli takimi samymi ludźmi, jak reszta. Mimo że byli geniuszami, musieli przecież zwracać uwagę także na fizyczne aspekty życia. Dlatego podobają mi się bardzo Twoje opisy. Nie są zbyt nachalne, wpasowują się w klimat, świetnie uzupełniają fabułę.
Nie lubię ani Mella, ani Neara, ale muszę przyznać, że tutaj wplotłaś ich wątek w bardzo ciekawy sposób. Nie pojawiają się osobiście, więc mnie nie irytują, ale pokazane są och relacje z L'em. Tak samo sprawa ma się z Watarim. Dzięki temu widzimy jego emocjonalną stronę. Wiemy, że nawet on może pokochać.
Kończąc, wspomnę tylko o tym, że bardzo podoba mi się Twój styl. Wydajesz się mieć lekkie pióro, a cała historia ukazana jest w ciekawy sposób. Pojawiają się pojedyncze sceny i rozmyślania, które jednak łączą się w spójną całość. Mówiąc krótko, wszystkim jestem zachwycona.
Pozdrawiam V.
PS. Wyszło na to, że w tekście nie pojawiło się nic, co mi się nie podobało. Muszę jednak temu zaprzeczyć. Otóż nie lubię jak ktoś wplata w opowiadanie motywy przewodnie owoców, lub kwiatów. Nigdy przeszkadza mi to za bardzo, dopóki ktoś nie pisze zdania typu:
Cytuj:
Zapach truskawek unosi się w powietrzu, wyzywający i duszący jednocześnie.
Zawsze wydają mi się sztuczne i wciskane na siłę. Niestety jest to tylko coś, czego zwyczajnie nie lubię, a co mimo wszystko nie umniejsza wspaniałości pracy autorki. Tak więc jej nadal nie mam nic do zarzucenia. Kurczę.
PPS. Przepraszam za nieskładność i brak większego sensu, ale nadal jestem pod wrażeniem.

_________________
" ‘Nie można im ufać. Myślą, ze są w stanie kontrolować skarpetki, ale w końcu to skarpetki zaczynają kontrolować ich. Skarpetki zawsze wygrywają.’ "

Ciemna strona światła by Maya


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 21 Cze 2010, 10:36 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 18 Lip 2009, 15:09
Posty: 230
Płeć: Nieokreślona
Będę musiała powtórzyć po BB: niczego nie zabrakło.
"Światłocienie" to już nawet nie perełka, nie perła, jeno kolia z pereł. Harmonijna, dopracowana pod każdym względem całość. Nawet motto zostało dobrane idealnie.
Bo, idąc dalej za moimi dziwnymi skojarzeniami, ten tekst to szachownica. Światło i cień, biel i czerń, Light i Kira, L i Ryuuzaki. Zawarłaś w nim to, co najbardziej ceniłam w kanonie (jednak trochę bardziej w anime niż w mandze): pokręcenie tych relacji, przemieszanie i niejednoznaczność.
To nie jest miłość. Jest pewien erotyzm i fascynacja, jest atmosfera duszna od zapachu truskawek, jest to idealne uzupełnianie się, ale to jeszcze nie miłość. Ze strony L jest to pewna obsesja, ale znów - obsesja na punkcie Kiry, nie Lighta.
To nie jest też przyjaźń. Bo "Kira, ty draniu". Bo "L, ty draniu". Bo za dużo w tym podejrzeń i rywalizacji, zrestą, jak można mówić o przyjaźni, skoro celem Lighta od początku była śmierć L?
Ale nie jest to też nienawiść - a za tym przemawia cała pierwsza część. To jest gra, wypełniająca cały świat partia szachów z chyba pierwszym w życiu godnym przeciwnikiem.
Po prostu złożona, bardzo prawdziwa, mająca wiele zmieniających się odcieni (świateł, cieni) ludzka relacja. Majstersztyk.

Bohaterowie żywcem wzięci z anime (powiedzmy obie szczerze, w mandze Light był jednak znacznie bardziej jednoznaczny). I znów przyjdzie mi powtarzać po innych: absolutnie cudowny jest ten dualistyczny Light, Light, który jednak niezależnie od sytuacji nienawidzi przegrywać i uwielbia gorzką kawę. Bardzo pasują do niego te ciche, jakby podskórne wyrzuty sumienia. I wspominane kilkakrotnie "Serce jako poduszeczka do szpilek".
Cudowny jest L. L, który też nie lubi przegrywać, którego świat wypełnia Kira i którego pocałunki wydają się mieć drugie dno.
Jeszcze słowo o relacjach z Mello i Nearem: w zasadzie nie wiemy o nich nic, ale tu są ładnie wplecione. Chwytają za serce (nawet jeśli mam zupełnie inną wizję Neara, jestem w stanie wyobrazić sobie tego dzieciaka, uczepionego L'owej nogawki).

I tylko takie małe marudzenie na koniec, bo ja w genialnych tekstach nie toleruję nawet maleńkich rys:
Cytuj:
przebywając z krainie snu

W.

Pozdrawiam,
Hasz

_________________
What's Snape zrobiony?
Wesoły Translator

Powietrze i watolina, jak wszyscy!
AMM



Death Note. Seria post-kirowa:
Wieżyczki
Cisza
Opowieść o duchach

Dotyk
Kay i Gerda


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 08 Lip 2010, 20:33 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 06 Lip 2010, 07:50
Posty: 17
Miejscowość: Krosno/Londyn
Płeć: Kobieta
świetnie, bardzo mi się podoba i w ogóle... ale.
tak z ciekawości. to, że najpierw jest smak truskawek i zapach cynamonu, a później zapach truskawek i smak cynamonu, to celowe?
pozdrawiam i Wena (ewentualnie weny) życzę. :)

_________________
i'm blonde, what's your excuse?

l/light 4 eva.

nie myśl, że z momentem ukończenia edukacji moje hormony się uspokoiły.
Aizawa Shinji, OC


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Światłocienie
 Opis: Death Note. Slash.
PostWysłany: 10 Sie 2010, 18:33 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 21 Kwi 2010, 18:24
Posty: 1
Miejscowość: Poznań
Płeć: Kobieta
W sumie dopiero niedawno zainteresowałam się tym paringiem, jak już ktoś wcześniej wspomniał po obejrzeniu anime ta właśnie para wydała mi się aż potrzebna, żałowałam, że w anime nie było wątku yaoi.
Co do samej miniaturki to podoba mi się, co prawda wolę dłuższe teksty aczkolwiek czasem zdarzy mi się przeczytać coś krótszego. Styl masz ładny, dobrze się czyta. Aż ciężko mi wyobrazić sobie Lighta, który nie może przestać myśleć o L. jak jakiś zakochany nastolatek. Ale widocznie nawet Kirę może strzelić grom z jasnego nieba. Relacje między nimi dość ciężko wiarygodnie przestawić, tutaj jest to takie subtelne, podoba mi się jak wszystko opisałaś, smak cynamonu i wspomnienia o torcie truskawkowym.
Więcej takich miniaturek! Dużo weny życzę, Mus.


Góra
 Profil E-mail  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 16 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group