Mirriel - Forum Literackie

Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie...
Obecny czas: 07 Wrz 2010, 03:45

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 17 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Cena szaleństwa
 Opis:
PostWysłany: 02 Kwi 2009, 20:49 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 24 Mar 2008, 21:07
Posty: 57
Płeć: Kobieta
"Obłęd" jest w swej subtelności bardziej dosłowny niż "szaleństwo", niestety - zajęty.


Cena Szaleństwa

- Mamo, gdzie poszedł Jake?
Białe ślepia błyskają groźnie.
- Był niedawno w kuchni. Sprawdź w salonie.
Smoczy łeb cofa się przed dotykiem, z nozdrzy bucha dym.
- W salonie jest ciemno.
Spiczaste uszy reagują na każdy dźwięk.
- Byłeś u niego w pokoju?
Teraz stwór zajęty jest jedzeniem – można podejść bliżej.
- Nie ma jego kurtki.
Palce badają chropowatą skórę, szeroko otwarte oczy błyszczą, z zachwytem obserwują szkielet tułowia.
- Przecież jest już po dziesiątej!
Oddech przyspiesza, gdy palce dosięgają skrzydeł.
- Tim, zostań w domu. Idę go poszukać.
Zapłaciła wysoką cenę, aby go zobaczyć.
- Jake?
- Mamo, gdzie byłaś tak długo?
- Jake!
- Widziałam wspaniałe stworzenie, Luno.

_________________
Salazar Slytherin była kobietą.


Ostatnio edytowany przez Annare, 11 Kwi 2009, 17:02, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis: Co, za ile i czy warto. Debiut
PostWysłany: 03 Kwi 2009, 18:40 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 09 Gru 2008, 17:09
Posty: 266
Płeć: Kobieta
Trudno jest mi powiedzieć cokolwiek, ponieważ nie do końca rozumiem o co chodzi.
Poprawcie mnie jeśli się mylę. Jeden z synów Luny szuka brata. Ale w takim razie co oznacza to ostatnie zdanie?
Annare napisał(a):
- Widziałam wspaniałe stworzenie, Luno.

Kto to mówi, bo raczej z żadnych synów, a przecież poprzednie szare zdanie wypowiada na pewno jeden z nich.
Nie mogę więcej powiedzieć, bo nie wiem jaka jest pointa. Kiedy zrozumiem napiszę więcej.

An.

Edit:
Przeczytałam komentarz hymmm i myślę, że jej teoria jest słuszna. Choć nie zgadzają się z nią niektóre szare zdania. Luna ma swojego potworka, który ujawnia się gdy boi się o swoich synów. To jest ten obłęd/szaleństwo? Innego wyjścia jak na razie nie widzę.

_________________
Antosine bazgrołki:
Niepokonany (6/12) - tłumaczone z Aspen
Błędne koło
Ślepcy

***

Próbuję zaprzyjaźnić się z przecinkami.

If only.


Ostatnio edytowany przez Antoine_Black, 04 Kwi 2009, 10:30, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis: Co, za ile i czy warto. Debiut
PostWysłany: 03 Kwi 2009, 19:44 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 13 Sie 2008, 09:49
Posty: 123
Miejscowość: Bochnia
Płeć: Kobieta
Ja nie wiem, czy ja jestem taka głupia, mam zaćmienie mózgu, czy co, ale normalnie nie rozumiem tego tekstu. Nie wiem, co chciałaś przekazać czytelnikowi, pogubiłam się tym podziałem zdań na szare i czarne. Są jak z dwóch różnych historii. Miałaś zapewne na celu stworzenie z nich wspólnej, trzymającej się kupy historii. Raczej tego tu nie widzę.
Powtórzę się po raz tysiąc pierwszy - po co jako debiut ludzie piszą drabble? No naprawdę, to trzeba naprawdę nieźle umieć pisać, a nie napisać byle co. Chyba zacznę prowadzić jakąś ogólnoforumową akcję, bo zaraz nie wytrzymam, jak zobaczę jeszcze jeden debiut-drabble. No naprawdę, ostatnio jestem uczulona na te tfory. Jeszcze jakby to coś sobą reprezentowało to dobrze, proszę bardzo, niech sobie ktoś tak debiutuje. Ale to jest rzadkością. Na ogół debiuty-drabble wyglądają tak jak to coś, albo jeszcze gorzej.
Ale wracając do tekstu. No nijak nie rozumiem, co nam chciałaś przekazać. Tak, widzę tam Lunę, jej dzieci i jakiegoś smoka. No, ale co ma piernik do wiatraka? I żeby nie było: czytałam wczoraj dwa razu, dziś trzy, no i dalej nic.
I no proszę, jak drabble to sto słów. Ostatecznie pięćdziesiąt albo dwieście wyrazów. Inna liczba nie wchodzi w grę.
P.S. :oops: Tak, jest sto słów. Nie zauważyłam, że w Wordzie, do którego wrzuciłam tekst, by sprawdzić ilość słów, miałam coś napisane.

_________________
Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.
[ Albert Einstein ]


Krukonka z powołania i wyboru.

LJ


Ostatnio edytowany przez chimera, 05 Kwi 2009, 14:22, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis: Co, za ile i czy warto. Debiut
PostWysłany: 03 Kwi 2009, 20:31 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 11 Sie 2007, 19:17
Posty: 64
Miejscowość: P-ń
Płeć: Kobieta
Zainteresowało mnie to drabble, dość ciekawe i oryginalne. Jednak nie do końca zrozumiałe.
Przedstawię swoją wersję, chociaż wiem, że może wydawać się trochę abstrakcyjna. Luna ma dwóch synów, z których jeden gdzieś zaginął. Stwór może być trestalem, którego albo Luna widzi w głowie, albo którego spotkał Jake. Ostatnie dwa ostatnie szare zdania Luna wypowiada sama do siebie, obawiając się śmierci syna i wyrzucając sobie zaniedbanie.

Durga moja wersja polega na tym, że owym stworzeniem jest szaleństwo Luny, jej panika i strach.
Cytuj:
- Byłeś u niego w pokoju?
Teraz stwór zajęty jest jedzeniem – można podejść bliżej.

Bestia ukazuje się gdy Luna jest niespokojna, żywi się jej obawą i zmartwieniem.
Cytuj:
- Tim, zostań w domu. Idę go poszukać.
Zapłaciła wysoką cenę, aby go zobaczyć.

Luna jest świadoma swojego szaleństwa, prawdopodobnie ujrzała bestię, gdy bardzo się czegoś bała, traumatyczne przeżycie jest wysoka ceną (tylko raczej powinna potwora dostrzec przez przypadek, a nie powodować sama przykre sytuacje).
Końcówka taka sama jak w pomyśle pierwszym.

Jejku, wyjaśnijcie mi to, bo nie da mi spokoju.
Co autorka miała na myśli?

Nic więcej nie powiem, bo nie znając fabuły, ni jak można tekst ocenić.

_________________
— Eee... — Wyglądało na to, że Potter postanowił zagrać w otwarte karty i wytoczyć swój najcięższy kaliber – kwestię, która zdawała się rozwiązywać wszystkie problemy świata (i stanowiła dość neutralny fundament pod każdą potencjalnie niebezpieczną dysputę)
Kaś


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis: Co, za ile i czy warto. Debiut
PostWysłany: 03 Kwi 2009, 20:49 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 08 Mar 2009, 19:56
Posty: 55
Płeć: Kobieta
Widzę tu parę niezgodności:

Cytuj:
- Był niedawno w kuchni. Sprawdź w salonie.
[..]
- W salonie jest ciemno.


Każdemu z nas zdarza się czasem posiedzieć w ciemności, więc dlaczego salonowy mrok ma oznaczać, iż pokój jest pusty? Po prostu nie pasują mi tu te dwa zdania. Takie sytuacje występują również niżej.

Na początku tekstu wersety szare i czarne są tak bardzo od siebie niezależne, że późniejsze połączenie ich jest dla mnie niezrozumiałe. Tekst mógłby być dobry, gdyby czytelnik od razu zauważył jakiś wiążący wątek pomiędzy kwestiami. Nie poddawaj się, bo trening czyni mistrza, aczkolwiek nie rozumiem tego drabble, a tytuł, według mnie, ma tyle wspólnego z tym dialogiem co kot i paprotka ;)

_________________
Cave quid dicis, quando, et cui.
- Uważaj na to co mówisz, kiedy i do kogo.

Jeżeli chcesz odnieść sukces w życiu, otaczaj się geniuszami. Jeżeli chcesz odnieść sukces w pokerze, otaczaj się kretynami.
----------------------------------------
Beta do wynajęcia :] (Zainteresowani pw/mail)


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis: Co, za ile i czy warto. Debiut
PostWysłany: 03 Kwi 2009, 20:56 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Sie 2007, 10:17
Posty: 208
Płeć: Kobieta
Jeśli drabble ma 333 wejścia i tylko trzy komentarze, to coś tu jest nie tak. I to coś mnie skusiło do zajrzenia.
Nie rozumiem, nie łapię i nie rozumiem. Przeszperał hp-lexicon w poszukiwaniu braci Jake'a i Tima i nic nie znalazłam, nie uważam też, żeby to byli synowie Luny, bo jej synowie nosili całkowicie inne imiona, których nawet na siłę nie da się w ten sposób skrócić.

Przyjmując, że to obłęd Luny ( i to dziedziczny) i przyjmując, że Tim i Jake to jej synowie => Tak jak każda matka w sytuacji stresowej wyobraźnia przedstawia najgorsze scenariusze. A mam wrażenie, że Lunie przed oczami staje wspomnienie matki, która zrobiła coś makabrycznego, by testrale ujrzeć. Ogólnie makabryczne mam trochę skojarzenia, czytając ten tekst i byłabym wdzięczna za oświecenie :D


Pozdrawiam,
formica

_________________
Brak czasu, brak podpisu.


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis: Co, za ile i czy warto. Debiut
PostWysłany: 04 Kwi 2009, 07:24 
Offline
Zakaz pojedynków.
Awatar użytkownika

Dołączenie: 10 Lut 2008, 11:19
Posty: 1639
Miejscowość: okolice Poznania
Płeć: Kobieta
Dobrze... To powiem, co ja z tego rozumiem - acz nie zdziwię się, jeśli interpretuję mylnie.

Otóż sądzę, iż zamysłem autorki było pokazanie nakładających się na siebie dwóch scen: pierwszej, w domu jakiejś rodziny, niekanonicznej, może wręcz mugolskiej, i drugiej, gdzieś na zewnątrz, gdzie pewna osoba przygląda się testralowi. Przypuszczam, że podobnie jak na początku tekstu, aż do samego końca prawidłowość jest taka, że nieparzyste akapity należą do sceny pierwszej, a parzyste, włącznie z dwiema wypowiedziami dialogu na końcu, do drugiej. Jeśli tak miało być, to - pod względem technicznym - powinny być one moim zdaniem w jakiś sposób wyodrębnione. Na przykład zdania należące do pierwszej sceny mogłyby być napisane kursywą, a do drugiej - normalnie.

Dzieląc tekst na dwie różne, choć wiążące się ze sobą sceny, otrzymujemy matkę szukającą (i w końcu znajdującą) syna (brata pominę, moim zdaniem funkcjonuje tylko po to, by matka miała z kim prowadzić dialog) oraz osobę, która "zapłaciła wysoką cenę, aby zobaczyć" testrala. Wiadomo chyba, co należy zrobić, aby widzieć te stworzenia. Być świadkiem śmierci. Albo... zabić kogoś? Mamy zatem zaginione dziecko, które na samym końcu matka odnajduje z okrzykiem, w którym śmiało może kryć się przerażenie - więc może znajduje tylko jego ciało? Jedzone przez niewidzialną istotę...? I mamy osobę, również kobietę, która tak bardzo chciała zobaczyć "wspaniałe stworzenie", że była gotowa "zapłacić wysoką cenę". Wreszcie zakończenie. Kim jest ta "szalona" kobieta, opętana koniecznością ujrzenia testrala? Uważam, że nienazwaną w kanonie matką Luny. Bo:
Cytuj:
- Mamo, gdzie byłaś tak długo?
[...]
- Widziałam wspaniałe stworzenie, Luno.

Dobrze rozumiem, Annare? Nie zdziwiłabym się, gdyby nie...


Sam tekst... jest dziwny. To bez wątpienia. Bardzo, ale to bardzo niezrozumiały. Trzeba się w niego naprawdę wgryźć, przeżuć, obracając w każdą stronę, i wypluć, żeby zobaczyć, co wyszło. Mi wyszło to, co napisałam wyżej, a wcale nie jestem pewna, czy wyszło dobrze. No cóż... W każdym razie tak zakładam i na tej podstawie oceniam.

Matka Luny jest tu dla mnie niekanoniczna. Luna, o ile dobrze pamiętam, wspomina, że jej mama była eksperymentatorką, a nie fanatyczką magicznych stworzeń. Tym drugim wydaje się być raczej Ksenio: róg buchorożca na ścianie, część artykułów w "Żonglerze"... Mam Luny mogła lubić eksperymenty, niebezpieczne i nieprzemyślane może nawet, ale nie czyni to z niej osoby, która dla możliwości zobaczenia jakiegoś magicznego stworzenia zabiłaby lub spowodowała czyjąś śmierć ("Idź tam, dziecko, zobacz, jaka fajna rzecz leży na torach. Ups, kto by się spodziewał, że akurat pojedzie pociąg..."). No, ale to wizja autorki, a o samej postaci wiadomo z kanonu tak mało, że można ją kształtować prawie dowolnie.

W sumie nie jestem ani za, ani przeciw. Równocześnie za plus i minus tego tekstu uważam jego zawiłość: lubię wyzwania, stawiane czytelnikom, ale to chyba drobna przesada. Mam wręcz wrażenie, że opowiadanko nie jest do końca przemyślane: autorka zapewne wiedziała, co chce przekazać, ale nie udało jej się tego zrobić - niedostatecznie weszła w skórę czytelnika, który z samego tekstu musi się dowiedzieć, o co chodzi, nie będąc przy tym pobłogosławionym widzeniem tego, co widział autor w trakcie pisania. Może nie powinnam się wypowiadać, ponieważ też mam na koncie co najmniej dwa teksty, które przez bardzo nieliczne osoby komentujące zostały odebrane tak, jak według mnie powinny, ale fakt pozostaje faktem. Przypuszczam, że gdyby "Cena szaleństwa" była dłuższa, mogłaby być bardziej zrozumiała. Więcej opisów, bardziej zaznaczony podział między scenami, więcej uczucia, które wynikałoby nie tylko z dialogu, ale przede wszystkim z narracji. A tak mamy tekścik enigmatyczny do bólu, który co prawda jest jakimś powiewem świeżości, nie do końca jednak takim, jakie lubię. Jest jak ciepły wiatr, niosący niby przyjemny zapach, którego jednak ja nie lubię. Jeśli ktoś mieszka opodal fabryki produkującej gumy do żucia, to może wie, o czym mówię ;-).

A na koniec jeszcze komentarz do komentarza:
Alexann napisał(a):
Każdemu z nas zdarza się czasem posiedzieć w ciemności, więc dlaczego salonowy mrok ma oznaczać, iż pokój jest pusty?
Niektórzy boją się ciemności, zauważ, szczególnie właśnie dzieci. Dla mnie to się nie wyklucza: jeśli członkowie rodziny wiedzą, że Jake nie lubi siedzieć po ciemku, to sam brak światła w salonie powie im, że najpewniej Jake'a tam nie ma. Tyle na ten temat. Kic kic.




Ps. Długo wytrzymałam, co nie? :oops:


EDIT
Przeczytałam uważniej inne komentarze i zrobiłam "cytuj" na "Cenie szaleństwa". Czyli co drugi akapit JEST wyróżniony (to, co pisałam wcześniej o kursywie), tylko że ja na moim wiekowym, wypalającym się monitorze nie zauważyłam różnicy w kolorach... Hm... Dobrze, że różnice są, acz ja nadal optowałabym za kursywą i nie-kursywą. Choćby z myślą o osobach posiadających prawie wypalone monitory, gdzie większość ciemnych kolorów jest po prostu czarna ;-).

_________________
Budząc Zająca, używaj długiego kija.

Wszyscy użytkownicy są równi, ale niektórzy są równiejsi od innych.


Własne fiki:
Coś się dzieje z Aberforthem [P]
Patent na durnia [1/1]

Tłumaczenia:
Znowu mieć sześć lat [8/21]
Tłuszcz [11/14]
Lew i wąż [25/46]


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis: Co, za ile i czy warto. Debiut
PostWysłany: 05 Kwi 2009, 07:30 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 26 Paź 2008, 12:09
Posty: 255
Płeć: Kobieta
Pomysł był na pewno ciekawy. Luna i jej rodzina zawsze mieli w sobie nutkę szaleństwa. Nie byli tacy, jak wszyscy i nie potrafili dopasować się do reszty (i raczej nigdy tego nie chcieli) Ten tekst jest bardzo dziwny. Zaintrygował mnie, bo bardzo zaciekawiło mnie o co może chodzić. Niestety końcówka mnie zawiodła. Miałam nadzieję, że wyjaśnisz na końcu sytuację. Rzucisz coś tak oczywistego, że cały tekst nabierze sensu. Niestety niczego nie wyjaśniłaś. A być może to zrobiłaś, ale zbyt mało jasno, by ktoś domyślił się o co może chodzić. Mam wiele teorii na twoje drabble. Szkoda jednak, że trzeba zgadywać o co chodzi.

Podsumowując: Drabble jest ciekawie napisane. Same dialogi i w tle jeszcze coś, coś co intryguje czytelnika. Pomiędzy słowami zawarłaś opis potwora - nowatorski sposób pisania. Pomysł też miałaś ciekawy. Niestety ten tekst mi się nie podobał. Nie zrozumiałam o co chodzi. Lubię teksty, które wprowadzają małe zamieszanie, ale po ich przeczytaniu wszystkie wątpliwości i pytania powinny zostać rozwiązane. U ciebie na końcu pojawiło się jeszcze więcej pytań i niestety żadnych odpowiedzi.

Pozdrawiam!
Zone.

_________________
Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.

Stworek wie, co to miłość
Zagraj ze mną
Rosiczka


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis: Co, za ile i czy warto. Debiut
PostWysłany: 05 Kwi 2009, 11:12 
Offline

Dołączenie: 24 Maj 2008, 14:44
Posty: 65
Miejscowość: Zza granicy absurdu?
Płeć: Kobieta
Przeczytałam to raz, kiedy nie było żadnego komentarza i nie zrozumiałam nic, więc postanowiłam poczekać na czyjąć interpretację. Potem czytałam znowu i znowu i dalej nie rozumiałam. A teraz zobaczyłam komentarz Nakago i stwierdziłam, że to ma sens.
To, że tekstu nie zrozumiałam raczej nie działa na jego korzyść. Tym bardziej, że nie tylko ja tak mam. No i ten nieszczęsny podział... Lepsza byłaby jednak kursywa, bo u mnie tej szarości też nie widać (chociaż komputer jest nowy i sprawny).
Pomysł ciekawy (jeśli jest tak jak napisała Nakago). Można by to fajnie rozwinąć, albo wyjaśnić jakoś na końcu, żeby czytelnik nie musiał się głowić dwa dni, o co w tym chodzi. Jeżeli można interpretować to jakoś inaczej to ja tego dalej nie rozumiem. Teoria z synami Luny mi tu nie pasuje.
Praktycznie cały komentarz mógłby się zawrzeć w słowach: ale o co tutaj chodzi. To drabble intryguje, wzbudza ciekawość - i to jest jego plus. Brak tylko wyjaśnienia. Czegoś, co by podsumowało ładnie tekst i pomogło go zrozumieć.
Pozdrawiam,
Nadal-Nie-Rozumiejąca Jakakolwiek :)
PS. Czy można liczyć na jakieś wyjaśnienie w komentarzu, albo chociaż PMką?

_________________
„ Nie wyobrażam sobie, żeby jego lordowska mość próbował kogoś zabić.
- Oszalał pan? – zdumiał się Vimes. – Nie wyobrażam sobie, żeby mówił, że mu przykro.”
T. Pratchett „Prawda”


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis: Co, za ile i czy warto. Debiut
PostWysłany: 05 Kwi 2009, 13:43 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 24 Mar 2008, 21:07
Posty: 57
Płeć: Kobieta
Miałam interweniować wcześniej, ale myślałam, że po poście Nakago trochę się rozjaśniło.
Chimero, słów jest dokładnie sto.
Jakakolwiek, jeżeli zaintrygowało cię na tyle, żeby spędzić na jego rozpracowaniu dwa dni, to chyba jednak osiągnęłam swój cel.
Co do kursywy i kolorów - zostawię tak, jak jest. Początkowo wszystko było czarne, bo chodzi tutaj o to, żeby czytelnik sam odróżnił te dwie sytuacje, a pozornie związane ze sobą sąsiadujące wersy są tylko próbą oszukania nieuważnego.

_________________
Salazar Slytherin była kobietą.


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis: Co, za ile i czy warto. Debiut
PostWysłany: 05 Kwi 2009, 20:32 
Offline

Dołączenie: 05 Kwi 2009, 19:05
Posty: 3
Płeć: Nieokreślona
Ja żeby zrozumieć ten tekst, musiałam przeczytać go dwa razy. Rzeczywiście, gdy przeczyta się go tak szybko, w sensie "przejrzy się" go to można nie zrozumieć o co chodzi, ale po głębszym wczytaniu się widać to od razu ( no jesli się zna kanon i wie co nieco o trestalach).

Cytuj:
Powtórzę się po raz tysiąc pierwszy - po co jako debiut ludzie piszą drabble? No naprawdę, to trzeba naprawdę nieźle umieć pisać, a nie napisać byle co.


Nie zgadzam się z tym, że jest to "byle co". Mnie się podoba. Nie ma porównania do to tych kiczowatych drabbli w stylu: dialog, napisany w sposób żeby czytelnik, myślał, że np. chodzi o seks, a tu wielkie zaskoczenie, i jakaś głupota na końcu ( mam nadzieje, że wiadomo o co mi chodzi).
Ten tworek ma coś w sobie, moim zdaniem jest ciekawie (nie wprost) napisany, ma inny układ, trzeba się chwilę zastanowić nad nim (co dla mnie jest na plus) . W zasadzie nie wiemy prawie nic o pani Lovegood, więc nie wiemy czy nie byłaby do tego zdolna. Jeśli jej marzeniem było je zobaczyć, to jak inaczej miałaby je spełnić, mogłaby się niedoczekać. Może miała motto "po trupach do celu". To że jej córka, była dobra szanowała, życie innych, nie musi znaczyć że matka była taka sama.

Podsumowując, jeśli jest to debiut ( nie widze, żeby tak było napisane) to uważam, że udany, a jeśli nie debiut to i tak mi się podobało. I tak tym akcentem kończę posta (mój debiut).

Pozdrawiam Serenity;)


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis: Co, za ile i czy warto. Debiut
PostWysłany: 05 Kwi 2009, 20:58 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 21 Mar 2008, 13:49
Posty: 17
Płeć: Kobieta
Pomyślałam bardzo podobnie do Nakago. Bynajmniej jeśli chodzi o szarą część tekstu. Reszta skojarzyła mi się z arystokratyczną rodziną i matka, która boi się o swoje dzieci. Ogólnie uważam, ze to jeden z najlepszych drabble! Naparwdę ciężki do zrozumienia, a jak już się coś, niecoś pojmie to szokuje!

Powodzenia!

_________________
Slytherin & Ravenclaw


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis: Co, za ile i czy warto. Debiut
PostWysłany: 10 Kwi 2009, 22:49 
Offline

Dołączenie: 29 Mar 2009, 19:42
Posty: 1
Płeć: Nieokreślona
Miałam Ci ja swoje konto, ale z nieznanych mi przyczyn nie mogę się zalogować... No trudno ^^ Założyłam sobie nowe i jest to mój pierwszy komentarz (z nową nazwą użytkownika, oczywiście).
Ale do tematu...
Ja to odbieram tak: w tekście pojawia się Luna i jej dwaj synowie (w czym jeden zaginiony), oraz (może) matka Luny.
Drabble można podzielić na dwie części.
Obie części mają miejsce w tym samym czasie. Jedna to dialog, druga - opis, który kończy się krótkim dialogiem - połączeniem tych dwóch scen.
Początek nie jest trudny do zinterpretowania. Jeden z chłopców zauważa brak brata ;P. Wspólnie z matką zaczynają się zastanawiać, gdzie poszedł. Matka wychodzi w poszukiwaniu syna. Matką prawdopodobnie jest Luna.
Tutaj zaczynają się tylko domysły.
Podczas, gdy rozgrywa się dialog pomiędzy synem i matką, gdzieś poza domem czai się bestia, którą ktoś próbuje oswoić, prawdopodobnie matka Luny. Teraz pojawiają się czarne myśli.

Cytuj:
Teraz stwór zajęty jest jedzeniem – można podejść bliżej.

Jedzeniem? A gdzie Jake? Czyżby naprawdę matka Luny była tak szalona, żeby dla chwili pogłaskania potwora podała mu na tacy własnego wnuka? Jeżeli to testral (jak już ktoś wcześniej zauważył) to wiadomo, że widzą je tylko osoby, które widziały czyjąś śmierć. Wiadomo też, że te stworzenia uwielbiają mięso i przyciąga je zapach krwi, ALE
Cytuj:
Białe ślepia błyskają groźnie. (...) Smoczy łeb cofa się przed dotykiem, z nozdrzy bucha dym.
to mi trochę nie pasuje do testrala... Przecież one nie były groźne... (chyba).

Cytuj:
Zapłaciła wysoką cenę, aby go zobaczyć.
- Jake?
- Mamo, gdzie byłaś tak długo?
- Jake!
- Widziałam wspaniałe stworzenie, Luno.


Luna jest przerażona tym co zobaczyła a (szalona) matka Luny cieszy się, że widziała wspaniałe stworzenie...
To dopiero szaleństwo...

Prawdopodobnie moja wersja jest błędna, ale jak widać w moim komentarzu jest dużo takich "prawdopodobnie" i są to tylko moje domysły.

Droga Annare... Cóż, trzeba Ci przyznać, że nie poszłaś na łatwiznę, ale chyba za bardzo wierzyłaś w rozumność i inteligencję czytelnika a przecież czytelnik to człowiek prosty - w myślach nie czyta ;).
Ale podobało mi się. W mojej wersji wszystko do siebie pasuje i rozumiem wszystko (na swój sposób)...


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis: Co, za ile i czy warto. Debiut
PostWysłany: 11 Kwi 2009, 10:37 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 13 Mar 2009, 18:10
Posty: 333
Miejscowość: Londyn, ulica Pokątna
Płeć: Kobieta
Cóż. Skusiło mnie do zajrzenia jeszcze wczoraj, ale dopiero dzisiaj znalazłam chwilę.
Po pierwsze: tekst jest zbyt chaotyczny. Autorka zapewnie przez tą chaotyczność chciała uzyskać większją głębię, ale moim zdaniem nie do końca się udało. Tekst czyta się tak, jakby był poszatkowany. I to jest główny zarzut.
Drugie zarzut to jest to, o czym już chyba większość wie - że drabble nie jest najlepszym rozwiązaniem na debiut. Nie można nawet ocenić stylu debiutującego, bo mamy tylko pomysł i sto przepisowych słów, które zazwyczaj albo namieszają czytelnikowi albo go nie zachwycą. Albo i jedno, i drugie.
Trzeci zarzut to taki, że autorka chyba za bardzo nadinterpretowała swój pomysł. Podejrzewam, że chodzi o pokazanie szaleństwa Luny. Jej obłęd sięga przeszłości, jest czymś wyraźnie przerażona - końcowe zdanie nawiązuje do matki i testrali, czyli jednoznacznie: do śmierci, najgorszego scenariusza. Dodając do tego synów (nie wiem, czy Jake i Tim to jej synowie, ale niech będzie, że tak) tekst ma podtekst, że Luna się martwi albo że jest zbyt obłąkana, by dostrzec, co się właściwie dzieje - Jake zniknął. Tekst przypomina nawet trochę scenę z umysłu szaleńca, który widzi dwie rzeczywistości jednocześnie (rozdwojenie jaźni?), ale chyba każdy się zgodzi, ze tekst albo należy rozwinąć - co bardzo polecam - albo bardziej rozjaśnić treść. Bo w jakim celu mamy domyślać się, o co chodziło? Traci na tym tekst i sam debiut.
Podsumowując, mam mieszane uczucia. I mam nadzieję, że kolejny tekst będę mogła potraktować już jako twój debiut formalny, sensowny i zrozumiały. Życzę dużo wena i tego, byś się nie zniechęciła :)
Pozdrawiam,
Aspen

_________________
Watching the rise and fall of Roman Empire.

Za dwie minuty północ - mój najnowszy tekst, Oliver Wood, powojennie.
Słońce w zenicie - Molly Weasley, na poważnie.

Najlepsze polskie fanfiction: hp_polecamy


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Cena szaleństwa
 Opis:
PostWysłany: 11 Kwi 2009, 20:22 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 24 Mar 2008, 21:07
Posty: 57
Płeć: Kobieta
1. Nakago, nie określiłabym zachowania matki Luny jako
Nakago napisał(a):
"Idź tam, dziecko, zobacz, jaka fajna rzecz leży na torach. Ups, kto by się spodziewał, że akurat pojedzie pociąg..."
Według mnie, pani Lovegood należy do tego rodzaju osób, które wlewają kilkakrotnie wodę do kwasu tylko po to, żeby sprawdzić, czy za drugim, trzecim, czwartym razem stanie się to samo.
Nie ma innego sposobu na zobaczenie testrala, jak bycie świadkiem czyjejś śmierci. W tekście nie jest powiedziane wprost, że to pani Lovegood zabiła Jake'a. Może po prostu była przy tym jak ktoś, lub coś, zabijało chłopca, ale nie broniła go - patrzyła.

2. Żeby zrozumieć tekst trzeba przede wszystkim oddzielić od siebie szarą i czarną część. Jak wspomniałam wcześniej - sąsiadujące wersy łączą się ze sobą tylko pozornie. Interpretacja Nakago jest najbardziej poprawna - pani Lovegood, testrale, śmierć chłopca i tragedia rodziny. Ostatnie szare wersy są rozmową Luny z mamą. Jest późno, na dworze ciemno, tatuś pisze artykuł do Żonglera, a dziewczynka siedzi sama i nie może spać. Kiedy wreszcie wraca mama, biegnie do niej, żeby się przytulić i zapytać, dlaczego nie wróciła wcześniej. "Przecież tęskniłam!" - mówią wielkie oczy Luny. Mama się tylko uśmiecha i mówi, że widziała coś wspaniałego. Bierze na ręce własne dziecko, nie widząc nic złego w tym, co zrobiła (wprost czy nie wprost) innemu dziecku.

3.
Cyzia_ napisał(a):
Cytuj:
Białe ślepia błyskają groźnie. (...) Smoczy łeb cofa się przed dotykiem, z nozdrzy bucha dym.
to mi trochę nie pasuje do testrala... Przecież one nie były groźne... (chyba).

Testral nie lew - nie nastroszy grzywy i nie ryknie. Ale jest zwierzęciem - kiedy w ciemnych krzakach coś szeleści, przygląda się temu, gotowy w każdej chwili się bronić. Jak kot błyskający groźnie ślepiami z kanapy i prychający kiedy ktoś obcy chce go dotknąć. Nie wystawi pazurów, ale nie podoba mu się zachowanie intruza.

4. Aspen, ktoś kiedyś powiedział, że
Cytuj:
Ludzie, którzy zbyt wiele czytają, rzadko dokonują wielkich odkryć.

Dlatego postawiłam na minimalizm - mało tekstu, dużo do myślenia. Nie ma nic lepszego, niż myślący czytelnik.

5. Widzę, że wyrażenia takie jak "debiut" (zwłaszcza w kontekście drabble), czy "brak bety" są przez czytelnika odbierane bardzo negatywnie i znacznie mniej czasu poświęca treści tekstu.

_________________
Salazar Slytherin była kobietą.


Góra
 Profil E-mail  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 17 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group