Mirriel - Forum Literackie

Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie...
Obecny czas: 07 Wrz 2010, 03:11

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 20 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 20 Mar 2008, 20:14 
Offline
Zakaz pojedynków.
Awatar użytkownika

Dołączenie: 10 Lut 2008, 11:19
Posty: 1639
Miejscowość: okolice Poznania
Płeć: Kobieta
Wszystkim, którzy mają ambiwalentne uczucia odnośnie wczorajszej pogody - jeśli nie wiecie, co o niej myśleć, to być może cokolwiek podpowie Wam fakt, że była ona bezpośrednim sprawcą poniższego.

A przede wszystkim dordze - oby jej nigdy nie zabrakło fanfików z udziałem Severusa.





"Analogia kontrastu"


Kiedy weszła do pokoju nauczycielskiego, już tam byli. Wzdrygnęła się lekko, jako że nie spodziewała się zastać ich w tym miejscu. Przez chwilę odczuwała pokusę, by do nich dołączyć i przerwać ich milczenie, ale powstrzymała się. To zapewne nie była jej sprawa. Dopóki problem nie dotyczył jej domu, nie powinna się mieszać. Usiadła więc w fotelu, z którego korzystała najczęściej. I choć prawie natychmiast podeszła do niej Pomona, zaczynając rozmowę na temat nadchodzących świąt, Minerwa McGonagall co chwilę przyłapywała się na tym, że nie słucha koleżanki uważnie, wciąż wracając wzrokiem do dwójki stojącej przy oknie.
Odwróceni tyłem do pomieszczenia, patrzyli na błonia, jakby nieświadomi ciekawych spojrzeń, świdrujących ich plecy. Stercząc tak, niemo i prawie nieruchomo, stanowili intrygujący widok. Niemal równi wzrostem, poza tym drobiazgiem różnili się praktycznie wszystkim.
Czarna czupryna młodszego była o wiele krótsza od platynowych włosów jego towarzysza. Podobnie oczy - choć teraz niewidoczne dla przypatrujących się osób - u starszego równie jasne, jak u sąsiada ciemne. A to był jedynie czubek różdżki; wewnętrznie byli odmienni nawet bardziej. Choć raczej mało kto zdawał sobie z tego sprawę.
No, może pomijając kwestię ich pochodzenia. Nawet jeśli ogromna większość uczniów nie do końca była tego świadoma, to grono profesorskie znało sytuację rodzinną owej dwójki całkiem nieźle. Wszyscy nauczyciele wiedzieli, że jasnowłosy czarodziej jest tak wysoko urodzony, jak ciemnowłosy nisko. Dokładniej mówiąc, młodszy był wręcz półkrwi. Nie brakowało osób, które nie potrafiły pojąć, jakim cudem ci dwaj mogą sobie tak ufać, jakim sposobem mogą być sobie tak bliscy. Tylko że to, akurat, było mało ważne. Zasadnicze pytanie brzmiało raczej: "jak?".
Jak bliscy, niby?...
"Nie jestem głupi" - myślał ciemnowłosy, ponuro obserwując topniejący w słońcu śnieg - "wiem, że to tylko gra pozorów. Mogę być od ciebie młodszy, mogę mieć o wiele mniej doświadczenia, ale nie jestem głupi. Interesuję cię wyłącznie dlatego, że jestem przydatny. Ta przyjaźń, którą mi okazujesz, to czyste wyrachowanie. Wiesz, nawet cię za to podziwiam" - rzucił szybkie spojrzenie w prawo, trafiając prosto w taksujące go oczy.
Jego towarzysz uśmiechnął się nieznacznie, po czym odwrócił wzrok, by przyglądać się ciemnym chmurom, które właśnie grubą warstwą przykryły słońce. Niemal od razu zaczął prószyć śnieg, na nowo bieląc młodą trawę.
"Dobrze, że się tak stało" - stwierdził w duchu starszy. - "Dobrze, że spotkaliśmy się w takich okolicznościach. Nie jesteś wart mojej uwagi. Ty, jako ty, z twoim charakterem i przeszłością. Ale wiem, że jestem w stanie to wykorzystać. Twój charakter i przeszłość. I, przede wszystkim, zdolności. Och, przydasz się nam. To niewiarygodne, że nawet takie śmieci mogą służyć wyższym celom" - pokręcił głową z podziwem.
Za oknem rozjaśniło się i słońce wznowiło ciężką pracę, usiłując roztopić śnieg, zanim nadejdzie kolejna porcja chmur niosących krótkotrwałą zadymkę.
- Co za pogoda - jęknął Horacy Slughorn, wchodząc do komnaty. - Kto by uwierzył, że już w tym tygodniu Wielkanoc? Takiego śniegu ostatnio nawet na Gwiazdkę nie było, pamiętacie? - Podążał ku fotelowi sąsiadującemu z miejscami nauczycielek. - To ponoć sprawka jakiegoś siódmoklasisty, źle rzucone zaklęcie pogodowe. Flitwick przypuszcza, że to mogło być zrobione celowo. A Dumbledore mówi...
- Szszsz. - Głośnym sykiem profesor McGonagall przyciągnęła wzrok kolegi, po czym położyła palec na ustach. Kiedy nauczyciel Eliksirów sceptycznie uniósł brwi, ręką wskazała parę stojącą przy oknie. Mężczyzna pokiwał głową ze zrozumieniem.
- Dziękuję, Minerwo. - Skłonił się z lekkim uśmiechem i zmienił kierunek marszu.
Stanął za plecami osób będących tam wyraźnie nie na miejscu, doskonale świadom tego, że zdają sobie sprawę z jego obecności. Nie czekał więc z rozpoczęciem rozmowy. To, zresztą, nie byłoby w jego stylu.
- Panie Snape - zagaił. Ciemnowłosy chłopiec przez ramię spojrzał na opiekuna swego domu. - Panie Malfoy. - Starszy uczeń odwrócił się, pochylając uprzejmie głowę. - Co panów tutaj sprowadza?...


definitywny KONIEC



Od autorki
Ponieważ posypały się komentarze - za wszystkie, i wcześniejsze, i późniejsze, bardzo dziękuję - w których przewija się, że za mało, albo że ktoś myślał o innym "pairingu", to pragnę wyjaśnić, dlaczego tak, a nie inaczej. Robię to w polu spoilera, bo przecież nie każdy musi chcieć czytać wyjaśnienia autorki...
Spoiler: Pokaż
Założenie tej miniaturki było takie, żeby na początku sprawić wrażenie, że chodzi o Albusa Dumbledore'a i Severusa Snape'a, już w czasach, kiedy Severus pracował w Hogwarcie, a potem wyjaśnić, że mowa jednak o Severusie i Lucjuszu. Chciałam przez to pokazać, że te dwie pary miały do siebie analogiczny stosunek: i Albus, i Lucjusz w pewnym sensie Severusa wykorzystywali, a Severus wiedział, że okazywana przez jednego i drugiego przyjaźń jest pozorna. Obie pary są kontrastowe pod praktycznie tymi samymi względami, a więc podobne właśnie z uwagi na różnice. Stąd tytuł.
Oczywiście jest to interpretacja tych dwóch znajomości nieco na wyrost, angstowa, nie musi więc być akceptowana przez ogół Czytelników. Czasem jestem jednak zła na Albusa za jego stosunek do Severusa (jeśli chodzi o Lucjusza, to raczej złudzeń nie mam) i z jednego z takich "napadów potępienia" wyłoniła się "Analogia kontrastu".
Dlatego też utwór jest tak krótki i monotematyczny: on MIAŁ ukazywać wyłącznie ten kontrast (czy raczej: te kontrasty), wszystko w tle - wydarzenia, sceneria, inne postaci - miały być właśnie tłem, niczym więcej. Miały służyć zbudowaniu nastroju i pomóc w skojarzeniu, o kogo chodzi, ale rola ich ogranicza się tylko do tego. I to naprawdę jest wszystko. Definitywny koniec.




EDIT
Dodałam "Od autorki" i dopisałam tytuł w treści oraz "definitywny KONIEC".

_________________
Budząc Zająca, używaj długiego kija.

Wszyscy użytkownicy są równi, ale niektórzy są równiejsi od innych.


Własne fiki:
Coś się dzieje z Aberforthem [P]
Patent na durnia [1/1]

Tłumaczenia:
Znowu mieć sześć lat [8/21]
Tłuszcz [11/14]
Lew i wąż [25/46]


Ostatnio edytowany przez Nakago, 24 Cze 2008, 16:29, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 20 Mar 2008, 21:31 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 22 Maj 2005, 11:33
Posty: 441
Miejscowość: z krypt i ze skryptów
Płeć: Kobieta
Musze powiedzieć, że byłam zdezorientowana. Pokój nauczycielski sugerował kolejną scenę SS + ABWD. A tu takie buty...
Co ich tam sprowadza? Źle rzucone zaklęcie pogodowe? Czy jakieś bardziej śmierciożercze sprawy?
Ciekawe spojrzenie z boku. Taka fabularyzowana, niedopowiedziana analiza. I styl. Jakoś mi sie spodobał. 8)

_________________
Nic przed śniadaniem!
---
"A przecież artystyczny przekaz krańcowo się różni od rzutu ręcznym granatem" - Ernst H. Gombrich, Sztuka i złudzenie


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 20 Mar 2008, 22:14 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 22 Lip 2007, 23:30
Posty: 62
Miejscowość: Zamek, a gdzieżby inaczej?
Płeć: Kobieta
Całkiem zgrabna miniaturka, nie powiem. Przyjemnie się ją czytało, zerkając przez okno na pruszący delikatnie śnieg (ktoś wspominał coś o wiośnie?).
W sumie, to ten tekst ma chyba zmusić do przemyśleń, prawda? Przynajmniej mnie zmusił. Podczas czytania zastanawiałam się, dlaczego, u licha, Snape zadaje się z Lucjuszem? Czy to pragnienie popularności? Chęć obracania się wśród 'najlepszych'? A może zachęciła go ta odrobina fałszywej sympatii, krórą okazywał mu Malfoy, mimo, iż Sev wiedział, jaki jest tego powód?
Poza tym, to naprawdę dziwne, że siódmoklasista przyjaźnił się z pierwszakiem (z moich obliczeń wyszło, że Lucjusz jest starszy od Severusa o sześć lat, aczkolwiek głowy sobie uciąć nie dam...). Jaką korzyść z tego 'związku' mógł mieć starszy?
Poza tym, wplecenie McGonagall, która zachowuje się bardzo tajemniczo; i Slughorna, jakże kanonicznego. No i jaki jest powód pobytu chłopców w pokoju nauczycielskim...?
Miniatura pełna niedomówień, i właśnie to w niej urzeka. Chętnie przeczytałabym ją bardziej rozbudowaną. ;)

_________________
Spoiler: Pokaż
Fred Weasley. Gone, but not forgotten.


Fred, the only true love,

Draco, hot lover.



Totally crazy 'bout R/Hr & Lucius/Cissy & Lupin/Tonks.

Slytherclaw


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 21 Mar 2008, 00:25 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 19 Mar 2008, 17:57
Posty: 7
Miejscowość: Olsztyn
Płeć: Kobieta
MIniaturka mi się podobała. Nie domyśliłam się, kim są te dwie osoby. W jednej chwili obstawiłam nawet Harry'ego i Draco :roll: Opowiadanie tajemnicze, pełne niedomówień, zmuszające do przemyśleń. Pzedstawiony został punkt i jednego i drugiego bohatera, a także osób obserwujących tą scenę.Żadnych błędów nie znalazłam. Tekst czytało się płynnie, bez jakichkolwiek zgrzytów. Postacie kanoniczne.


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 21 Mar 2008, 15:04 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 26 Lip 2006, 02:46
Posty: 106
Miejscowość: Warszawskie Chodniki
Płeć: Kobieta
Jeżeli Twoim zamiarem było sprawić, że czytelnik sam nie będzie wiedział, co myśleć o tekście, to Ci się udało. Do opisu pasuje mi mnóstwo postaci, najbardziej chyba Draco i Sev... Chociaż przecież może to być ktoś zupełnie inny, przecież nic na to jednoznacznie nie wskazuje.
O tak, niedopowiedzeń cała masa.
Chociaż bardziej frapującą sprawą, niż dwaj panowie, jest to, co zamierzają. Jakaż to misja przed nimi i co za nimi?
Krótko mówiąc: całkiem mi się podobało i wbrew mojej woli musiałam zacząć myśleć przy czytaniu.
Jeśli chodzi o stronę warsztatu, to raczej nie widzę powodów, by o cokolwiek zaczepić pazurem. Zresztą, to nie ja jestem od wyszukiwania błędów i tym podobnych. Ja tu przyszłam przetrawić treść, która, nota bene, jest zupełnie strawna.
Wena :)

_________________
Tęsknię za światłem twym
Tropikalny Zwierz Gryffindoru
Dzieło
Nie jest ciepła, nigdy - brulionowe
Serce nie sługa


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 21 Mar 2008, 22:10 
Offline

Dołączenie: 05 Wrz 2005, 19:18
Posty: 953
Miejscowość: hmy... to raczej dziwne miejsce
Płeć: Kobieta
Nakago
Dziękuję Ci bardzo za to, że dbasz, aby moje stężenie Snape’a we krwi nie spadło poniżej krytycznego poziomu. Odbiłoby się to tragicznie na moich domownikach i współpracownikach. Cóż, ja zawsze będę twierdziła, że fanfik bez Snape’a jest jak szarlotka bez cynamonu.
Bardzo podobają mi się Twoje eksperymenty z pisaniem. Te miniaturki, które ostatnio prezentujesz są intrygujące, bardzo pomysłowe, czuć w nich powiew świeżych koncepcji i niezwichrowanie czytactwem ff rozmaitego asortymentu.
To opowiadanko przewrotne. Niby mówisz, a nie mówisz. Nie wyjaśniasz, dlaczego stoją, skąd ta rozgrywka pomiędzy nimi i co ma wspólnego pogoda z parą Severus – Lucjusz. I to jest to, co przyciąga w tej miniaturce, pewna swoboda do interpretacji dla czytającego. I znowu kanon jest, tam gdzie ma być zachowany, a tam, gdzie obowiązuje już obszar twórcy, to prześlizguje się ślizgońsko.
Co mi nie zagrało, to jedynie określenie owłosienia głowy Severusa „czupryną”. Różnie bym te przetłuszczone kosmyki nazwała, ale nie w ten sposób. Reszta przeplata się idealnie.

Zauważyłam, że stanęłaś do pojedynku z Semele. To może być bardzo ciekawe starcie, bo Sem to wysokiej klasy przeciwnik.
Życzę dużo Wena, w słońcu, śniegu... deszczu.

dorga

_________________
-----------
Opowiadanie, moje: Praga, on i ja


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 24 Mar 2008, 19:04 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 17 Sty 2008, 14:53
Posty: 57
Miejscowość: Zawiercie
Płeć: Kobieta
Coooo?!
W momencie, gdy przeczytałam zakończenie, szczęka oderwała mi się z zawiasów i upadła na podłoge. Musze ją doczepić.
Ojej! A teraz uwaga, oto moja szalona myśl, która przeleciała mi wtedy przez głowę "TO SNAPE MA SYNA?!?!"
Teraz się śmieje z własnej głupoty x) Chodziło o LUCJUSZA Malfoya i SEVERUSA Snape'a, tak?
NO, muszę przyznać, żę analogia kontrastu logiczna i ładnie ubrana w słowa. POdobało mi się, dla mnie to dobra praca. Jednak taka bardzo jednolita, monotonna... może jestem po prostu fanką szalonych pomysłów, a może w tym krótkim dziele brakuje jakiegoś ruchu...?

_________________
Będą lata tłuste i gorące
Ale też nie klejące się wcale
Poprzecinane deszczem
Pozalepiane żalem...


***
Ten pierwszy raz, czyli debiut Klik


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 24 Mar 2008, 20:27 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 17 Wrz 2006, 11:58
Posty: 335
Miejscowość: Katowice
Płeć: Kobieta
Już kiedyś czytałam chyba jakiś Twój tekst i wydał mi się inny.I tym razem wrażenie mam podobne. Piszesz świeżo, to chyba najlepsze określenie na to, co tutaj widzę. Bo, owszem mamy Snape'a, mamy młodego Lucjusza, ale są oni nieokraszeni zbytnią eksploatacją, która wydaje się wręcz prześladować te postaci w większości fanficków z tą parą.

Przejdę więc może do postaci. Sam pairing wydaje mi się tak samo realny, jak pairing Ron/Hermiona, czyli wysoce. W końcu jeden dom, podobne zainteresowanie, jedyne co ich różniło, to jak to ładnie ujęłaś:
Cytuj:
jasnowłosy czarodziej jest tak wysoko urodzony, jak ciemnowłosy nisko.


Wyeksploatowali autorzy pomysł na przedstawioną przez Ciebie parę, wielokrotnie. A mimo wszystko znajduję tu, jak wspominałam na początku, magiczny powiew świeżości.

Jeśli zaś chodzi o styl, to widać, że nie czerpiesz od innych. Jest Twój. Oryginalny, ciekawy, czasem szorstki, ale Twój. I to mi się podoba, bo wyznam Ci, że powoli zaczyna mnie nudzić wysublimowany, elegancki styl, który stosuje autor za autorem. Robi się przeraźliwie nudno i bezosobowo. Na szczęście określenie "nudny" jest ostatni słowem na świecie jakie bym użyła mówiąc o stylu, którym się posługujesz.

I ogólne wrażenie jest dobre. To nie jest stary kotlet schabowy, odgrzewany już dziesiątki razy i ciągle niedojedzony. To smaczny pączek z kremem, po którym zostaje na języku miły posmak marmolady. I podoba mi się, że niedopowiedziany, aluzyjny i ciekawy. Smakował.

pozdrawiam

Rysiaczek

_________________
Serdecznie zapraszam na pierwsze polskie forum dotyczące tylko i wyłącznie snarry, severitusów i snape-mentorsów. Forum ruszyło dopiero niedawno, ale zachęcam do wklejania tam wszystkich fanficton ze Snape'em i Harrym w rolach głównych. Forum widoczne dopiero po zarejestrowaniu.


FORUM


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 25 Mar 2008, 20:22 
Offline

Dołączenie: 17 Lut 2008, 19:55
Posty: 10
Płeć: Kobieta
Łał. Element zaskoczenia jak najbardziej był. Takie zakończenie nawet by mi przez myśl nie przeszło. I bardzo dobrze, że dbasz o dorgę - to z pewnością spodoba się też innym Snaperkom. Twoja miniaturka trzyma w napięciu, wprowadza nieco intrygi, styl jak najbardziej przyjemny. Jedyne co mi się rzyciło w oczy to cudzysłów przy myślach danej osoby. Wydaje mi się, że lepiej by wyglądał kursywa. Nie wiem, to może przyzwyczajenie. Błędów nie ma, jedynie to małe zastrzeżenie. Tak trzymać!
Dominika


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 24 Cze 2008, 11:24 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 12 Kwi 2008, 14:08
Posty: 48
Miejscowość: Poznań i gdzie oczy poniosą ;)
Płeć: Kobieta
Wow. Gama skojarzeń była u mnie szeroka - od Harrego, Dumbledora, Lockharta (te jasne włosy), po młodszego Malfoya. Dopiero po tej "przydatności" młodszego skierowałam się na dobre tory. Całkiem to zgrabne - ale jakby przenicowane, bo dziwny scenariusz - niby się zaczęło, a nie do końca, bo już się kończy. Ale w tym wszystkim odkrywa się myśl przewodnia - obraz Severusa, który całkowicie zdaje sobie sprawę, co naprawdę w nim ceni Lucjusz. I jak to wszyscy nie bezpośrednio związani snują domysły...

_________________
Gryfinclaw

Lubi wyszukane słowa i zabawę językami ... humanistka z zacięciem matematycznym.

http://fay89.livejournal.com/

LOMS of course


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 24 Cze 2008, 13:33 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 21 Maj 2008, 17:00
Posty: 266
Miejscowość: warszawa
Płeć: Kobieta
Na ten tekst zwróciłam uwagę z powodu tytułu, zaintrygował mnie.
Weszłam z ciekawości.

Pomysłów na postacie było wiele, ale jednak, przez caly czas w głowie kłębił mi się Severus.
Tak, wiedziałam że czarnowłosym jest Snape, ale że Lucjusz! :shock:
Nie domyśliłam się tego, za skomplikowane. :wink:

Coś mi jednak zgrzyta,

Cytuj:
Kiedy weszła do pokoju nauczycielskiego, już tam byli. Wzdrygnęła się lekko, jako że nie spodziewała się zastać ich w tym miejscu.

To w końcu, spodziewała się czy nie?
Bo, gdy Minerva pomyślała już, to tak jakby się ich spodziewała, a tu nagle że jest zaskoczona.
Za złą interpretację, przepraszam. :wink:

Groszek.

_________________
Ja ze swojej strony robiłem wszystko, co w mojej mocy, by pan Malfoy przestał być ulubionym śmierciożercą Lorda Voldemorta.
Albus Dumbledore, Baśń Fontanna Szczęśliwego Losu.

Podobieństwa czynią przyjaźń radosną, różnice ciekawszą.

Kłamanie przychodzi mi stanowczo za łatwo...


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 24 Cze 2008, 13:34 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 06 Lis 2006, 14:53
Posty: 55
Miejscowość: spod łóżka
Płeć: Kobieta
Muszę, muszę skomentować. W zasadzie nie wiem czemu, ale mus to mus xD.
Paring odgadłam już po zerknięciu na tytuł, Bór mi świadkiem. Nic mnie w tym nie zaskoczyło - a chyba miało? (vide powyższe komentarze)
Styl masz fajny, poza tym czytałam już parę Twoich dziełek i musze powiedzieć, ze bardzo mi się podobały. Bardzo bardzo. To jest dosyć średnie, szczerze mówiąc. Czekam jednak na dalszą Twoją twórczość, bo ewidentnie jest na co. Mam nadzieję, ze sie nei zawiodę, a ten tekst puszczam mimo pamięci, pozwalajac mu się jedynie prześliznąć po powierzchni mojego pokreconego umysłu. Nie bede go pamietać, za to zamierzam zapamiętać wiele innych twoich tforkuf, bo bardziej na to moim skromnym zdaniem zasługują.
A jeszcze co do tego, to, moim zdaniem, za mało tu wszystkiego. Mamy tylko ten kontrast, i choc w zamierzeniu na tym się tekst zasadza, to ja sie do niego nie potrafię przekonać.

Pozdrawiam i Wena życzę.

_________________
Furda skręt kiszek
kiedy szatan z nami.
Niech żyje świat
do góry nogami.
Hej, kurdesz, kurdesz,
nad kurdeszami.

Kostek I. Gałczyński
________
Co mówią małe kurczaczki?
- 3,14, 3,14!


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 24 Cze 2008, 14:20 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 06 Cze 2008, 16:44
Posty: 62
Miejscowość: Łódź
Płeć: Kobieta
Ładna miniaturka.

Ja również na początk myślałam, że opowiadanie to AD/SS. A tu taka niespodzianka.
Podoba mi się przedstawienie obu panów. Snape'a jako bystrego i przewidującego, Malfoya jako wyrachowanego i przebiegłego. To przykład na to, że nie wyrasta się zgłównych cech. Widzę w nich cechy domu Slytherina. Aczkolwiek to może być moja osobista nadinterpretacja ;)

Podobało mi się, jak opisywałaś kontrasty między Lucjuszem i Severusem. Płynne i bardzo trafne spostrzeżenia.
Najbardziej przemówiły do mnie te pozory, jakimi obaj się otoczyli. Bo, jak sama napisałaś, ludzie widzieli w nich przyjaciół, którzy ufają sobie we wszystkim. I nagle widzimy ich myśli. Myśli, w których uwypukla się, jak bardzo Severus nie ufa. Jak bardzo Lucjusz chce go wykorzystać. Choć nie wiem, czy to dobre słowo.

Nakago, gratuluję tekstu. Widać, że pomysł jest przemyślany.

Pozrdawiam i życzę Wena.

_________________
Just live your life.


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 24 Cze 2008, 14:49 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 12 Gru 2004, 22:04
Posty: 295
Miejscowość: Ankh-Morpork
Płeć: Kobieta
Ciekawe.
Jako, że najpierw przejrzałam komentarze, a dopiero potem przeczytałam tekst, trochę go sobie zaspojlerowałam. Co jednak nie zmniejsza (za bardzo ;)) przyjemności płynącej z czytania. Starszym mógłby być Dumbledore, gdyby nie określenie młodszego chłopca mianem śmiecia.
Bardzo podoba mi się pomysł na zbudowanie praktycznie całej miniaturki na niedopowiedzeniach. Nie wiemy, kim są rozmówcy, nie wiemy, dlaczego znaleźli się w pokoju nauczycielskim i nie wiemy, jak. Uczniowie raczej nie mieli tam wstępu, prawda? (Chyba, że zapomniałam coś z kanonu, co też jest prawdopodobne). No cóż. Nie można wiedzieć wszystkiego.
Bardzo to przyjemne w czytaniu i nastrojowe :)

_________________
viewtopic.php?f=5&t=13762


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Analogia kontrastu
 Opis: króciutka scenka z życia pewnych panów dwóch
PostWysłany: 24 Cze 2008, 15:10 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 25 Lip 2007, 09:40
Posty: 2
Płeć: Kobieta
Ja bym tę ciszę na miejscu Mc'Gonagall zapewne przerwała, ale to raczej wynika z mojej niechęci do ciszy. Ostatnio mam jakiś wstręt do tekstów, które nie zaczynają się jasno i konretnie, dlatego z początku miałam wielką ochotę wyjść i nie czytać. Jednak gdy wzrokiem przeleciałam tekst i zobaczyłam te jedno zdanie:
Cytuj:
"Nie jestem głupi"

Stwierdziłam, że tekst wcale głupi być nie musi. Teraz aż normalnie wstyd się do tego przyznawać, bo miniaturka jest napisana lekkim, zachęcającym stylem. Każdy kolejny wyraz pochłaniałam. Szczerze mówiąc miałam ochotę przejść już do samego końca, żeby dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi! I powiem Ci, że mimo, że przeczytałam cały tekst - nawet dwa razy - to nadal nie wiem, dlaczego oni stali w pokoju nauczycielskim. Czy to ich sprawką były te przygody pogodowe?
Tekst świetny xD Przeczytałabym z chęcią jeszcze jakieś Twoje prace :D
Pozdrawiam :*


Góra
 Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 20 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google Feedfetcher oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group