Mirriel - Forum Literackie

Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie...
Obecny czas: 07 Wrz 2010, 03:27

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 14 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Tryptyk
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 31 Lip 2010, 13:45 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 31 Lip 2010, 11:07
Posty: 9
Miejscowość: Szczecin
Płeć: Kobieta
SPECJALNIE jest to w trzech postach, bo to są trzy różne części i prosiłabym, by tak zostało. "Syndrom sztokholmski" został wykopany i czeka, aż przebrnę przez stado opowiadań i znajdę takie, które będę w stanie przeczytać (jest tu przerażająca ilość pairingów, których nie trawię) i skomentować, żeby mieć dostęp do Zakazanego Lasu. Poprzednio napisałam, napiszę i teraz: Powiedziano mi, że nie mam odwagi publikować na Mirriel. Więc publikuję ( :wink: do Annie).
WERSJE JUŻ ZBETOWANE PRZEZ SZAMANA.
Inspirowane filmem "Totalna magia".


WIATR

Hermiona Granger była nieszczęśliwa. W klasie nikt jej nie lubił, nauczyciele podziwiali zapał do wiedzy, ale spoglądali na nią z lekkim niepokojem, a do tego właśnie skończyła smutną lekturę „Wichrowych wzgórz” i doszła do wniosku, że nigdy, ale to przenigdy się nie zakocha. Skoro nawet rodzice nie potrafili jej kochać taką, jaka jest, to oddając swoje serce jakiemuś chłopcu skazywała się jedynie na cierpienie. Co więc należało zrobić, by tego uniknąć? To proste – rzucić urok. Oczywiście mając już lat dziesięć, wiedziała, że coś takiego, jak magia nie istnieje, ale w tej konkretnej sprawie postanowiła się uciec do wszelkich możliwych środków. Lepiej dmuchać na zimne niż się sparzyć.
Po przeczytaniu kilku książek psychologicznych wiedziała, że serca nie da się tak łatwo oszukać i prędzej czy później się zakocha. Dlatego też postanowiła zadziałać w nieco inny sposób. Rzuci czar, który znalazła w jednej z książek (szczegół, że była to literatura zdecydowanie niepoważna) dzięki któremu jej umysł i serce nastawią się na szukanie ideału, który sobie wymyśli. Jak każda dziewczynka na pewnym etapie miała wyobrażenie o tym, jak będzie wyglądał jej „książę na białym koniu”, ale będąc realistką (słowo, którego niedawno się nauczyła i bardzo jej się spodobało) wiedziała, że ktoś taki nie istnieje. Czyli pasuje idealnie do jej planów. Jeśli nawet zakocha się w jakimś chłopcu, to nie będzie on tą Jedyną i Wielką Miłością, więc zawód będzie znacznie mniejszy, niż gdyby miała zakochać się tak naprawdę. Kiedy jej rodzice wyjechali do pracy, choć raz zostawiając ją samą po długich namowach i tłumaczeniu, że da sobie radę, od razu wzięła się do pracy. W swoim pokoju narysowała kredą na ziemi okrąg zamknięty w trójkącie, usiadła w samym środku i wyjęła wcześniej przygotowaną kartkę, po czym, z całej siły pragnąc, by się udało, zaczęła czytać:
– Mój ukochany będzie pracowitym, honorowym i wybitnie inteligentnym mężczyzną. Będzie znał się na tym wszystkim, co mnie interesuje. Nie będzie posłuszny i uległy, ale będzie mnie traktował, jak równą sobie i zawsze pozwoli mi przedstawić moje zdanie, a jeśli będzie ono sensowne – zgodzi się ze mną. Będzie odważny, ale w granicach zdrowego rozsądku. Będzie roztaczał wokół siebie aurę tajemniczości i powagi, dzięki czemu bez problemu będzie zyskiwał posłuch u innych. W całym swoim życiu będzie kochał mnie i tylko mnie, a ja będę dla niego całym jego światem, choć nie będzie mi tego za często dawał do zrozumienia. Nie będzie mnie rozpieszczał, ale da mi odczuć, że jestem dla niego ważna. Będzie perfekcjonistą, nie będzie robił niczego, do czego nie jest w pełni przekonany. Będzie pełen namiętności, ale będzie potrafił panować nad sobą. Jego ulubionym kolorem będzie czarny. Będzie bardzo wysoki, szczupły, ciemnowłosy, o oczach koloru bezgwiezdnego nieba. Jego dłonie będą dłońmi pianisty. Jego głos będzie wyrazisty i głęboki, potrafiący wzbudzić zarówno przerażenie, jak i pożądanie. Jego ruchy będą pewne, celowe i pełne gracji. Będzie kochał książki, cenił wiedzę i znał jej wagę. Nie będzie tolerował głupoty i znęcania się nad innymi. Nigdy nie osiądzie na laurach. Nigdy nie będzie mnie do niczego zmuszał siłą. Nie będzie oczekiwał ode mnie czegoś, czego nie będę potrafiła mu dać. Nie będzie żądał. Jego narzędziem pracy będą pióro i atrament. Będzie wychowany w zupełnie innym środowisku i świecie niż ja, ale mimo to zaakceptuje moją inność. To on mnie pokocha pierwszy i zrobi pierwszy krok ryzykując wszystko, co posiada.
Zacisnęła oczy i wykonała rękoma ruchy, o których mówiła książka. Dziesięć minut później wstała i posprzątała, będąc święcie przekonaną, że właśnie pozbyła się problemów sercowych na całe życie. Wyrzuciła więc całą sprawę ze swoich myśli i wspomnień zapominając o tym, jaki miał być jej wyśniony kochanek. Nie wiedziała jednak, że magia istnieje, a ona właśnie rzuciła najprawdziwsze zaklęcie, którego moc – ze względu na jej pierwotną siłę – była potężna…


Nigdy też nie widziała wichury, która rozpętała się za oknem oraz wiatru, który dotarł spod jej domu aż na szkockie wzgórza, gdzie zaplątał się we włosy i pelerynę pewnego mężczyzny, który właśnie kreślił na pergaminie złośliwe uwagi dotyczące stanu umysłowego twórcy eseju. Wyczuł magię w powietrzu, któremu towarzyszył odurzający zapach magnolii. Miało minąć osiem lat, nim wyczuł ten zapach ponownie i ta chwila miała przewrócić do góry nogami życie dwojga ludzi pragnących miłości, ale obawiających się zranienia.

_________________
http://hgssbezcukru.blox.pl/html


Ostatnio edytowany przez mroczna88 01 Sie 2010, 16:49, edytowano w sumie 5 razy

Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Tryptyk [Z]
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 31 Lip 2010, 13:47 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 31 Lip 2010, 11:07
Posty: 9
Miejscowość: Szczecin
Płeć: Kobieta
POPIÓŁ

Severus Snape był nieszczęśliwy. W szkole nikt go nie lubił, nauczyciele podziwiali jego zapał do wiedzy, ale spoglądali z lekkim niepokojem, natomiast rodzice obwiniali go za to, że żyje. Do tego właśnie skończył smutną lekturę „Wichrowych wzgórz” i stwierdził, że nigdy się nie zakocha, bo nie chce zostać takim samym żałosnym idiotą jak Heatcliff. Komu do czego były potrzebne dziewczyny?! Miał już dziesięć lat i wiedział, że dziewczyny to tylko problem. Przecież nie ma szans, że któraś z tych głośnych, piszczących i pustogłowych kretynek mu się spodoba, prawda? Ale, jako że był chłopcem inteligentnym i przeczytał kilka książek psychologicznych, i to zarówno mugolskich, jak i czarodziejskich, wiedział, że serca tak łatwo oszukać się nie da i kiedyś, prędzej czy później (z wielką nadzieją na „później”) czeka go to niemiłe doświadczenie. Postanowił więc zadziałać. Poczekał, aż jego ojciec zaśnie po całonocnej popijawie, a matka pójdzie do pracy i wziął się do roboty.
Wiedział, że jest czarodziejem. Skoro więc nim jest, to może kontrolować wszystko – łącznie z własnymi uczuciami. W jednej z książek przeczytał o pokrewnych duszach i była tam pewna wzmianka, która dała mu nadzieję. „Często zdarza się, że pokrewna dusza danego człowieka nie istnieje w jego czasie. Równie często zdarza się także, że istnieje, ale ich dusze nigdy się nie spotkają. W takiej sytuacji człowiek nigdy tak naprawdę nie będzie potrafił się zakochać, bo będzie miał wrażenie, że czegoś mu brakuje”. Perfekcyjnie. Severus postanowił wymyślić sobie swój ideał i, przy pomocy magii ducha oraz ukradzio… eee… pożyczonej różdżce mamy, nastawić swoją duszę na ten właśnie ideał. A że szansa na spotkanie swojej drugiej połówki była niewielka… Ustawił maminy kociołek w swoim pokoju, uchylił okno i, po przygotowaniu odpowiednich składników, zaczął warzyć eliksir (świetna zabawa, swoją drogą). Jednocześnie co chwila spoglądał na kartkę, na której nabazgrał cechy swojej wymarzonej kobiety i mruczał:
– Moja ukochana będzie pracowitą, sprawiedliwą, szczerą i wybitnie inteligentną kobietą. Będzie znała się na tym wszystkim, co mnie interesuje i nie będzie się bała przedstawiać własnego zdania. Będzie mnie traktowała jak równego sobie i nigdy się przede mną nie ugnie ani nie będzie próbowała mnie do tego zmusić. Będzie spokojna z natury, ale, gdy nadejdzie potrzeba, będzie potrafiła wykazać się odwagą i poświęceniem. Będzie radosna i będzie miała wokół siebie aurę pewności. Nie będzie miała wielu przyjaciół, ale ci, którzy znajdą się w jej sercu, będą dla niej najważniejsi i zrobiłaby dla nich wszystko. Będzie uparta, ale jednocześnie uległa. Chłodna i namiętna. Spokojna i agresywna. Umiejąca kontrolować swoje emocje i dająca im upust. Będzie perfekcjonistką i nie zacznie robić niczego, do czego nie jest przekonana. Będzie lubiła koty. W całym swoim życiu będzie kochała mnie i tylko mnie, będę dla niej całym światem. Nie będzie mnie rozpieszczać ani zarzucać typowymi dla dziewczyn zachowaniami, ale da mi odczuć, że jestem dla niej ważny. Będzie znosiła moje humory z uśmiechem, a na każdą złośliwość odpowie tym samym. Będzie niska, trochę pulchna (wieszaki niech idą się schować do szafy, ja będę chudy za nas dwoje – ups, mam nadzieję, że to nie zepsuje zaklęcia) z nieposkromionymi włosami i oczami koloru starego złota. Jej głos będzie dźwięczny, nie piskliwy, a w chwilach namiętności będzie niski, aksamitny. Będzie nosiła się z pewnością i każdy jej ruch będzie celowy. Będzie kochała książki i naukę. Nie będzie tolerowała znęcania się nad innymi, niesprawiedliwości i lekkomyślności. Będzie broniła mnie wtedy, gdy wszyscy inni będą przeciwko mnie. Nigdy nie będzie mnie oceniała. Nie osiądzie na laurach, zawsze będzie chciała wiedzieć więcej. Nie będzie żądała ode mnie niczego. Nie będzie oczekiwała czegoś, czego nie mógłbym jej dać. Zaakceptuje i pokocha moją inność. Będzie wychowywana w zupełnie inny sposób, niż ja i pokaże mi jaka powinna być prawdziwa rodzina. Da mi wytchnienie w chwilach niepokoju. Zniszczy koszmary, które będą mnie nękać. Da mi pewność siebie w chwilach zwątpienia. Będzie dla mnie równie ważna jak ja dla niej. Jej ulubionym zapachem będzie zapach starego pergaminu, ale sama będzie pachnąć magnoliami. Jej ulubionym kwiatem będzie czarna Tacca integrifolia, kwiat-nietoperz.
Przy ostatnim zdaniu wrzucił do kociołka czarny kwiat (mając nadzieję, że pani Sommersby nie zauważy jego braku w ogródku) i rzucił zaklęcie, które wymyślił. Był w tym dobry, bardzo dobry. Znad kociołka uniosła się srebrno-czerwona mgiełka i gdy osiadła, na samym dnie znalazł srebrnawą miksturę. Przelał ją do kubka i, wierząc w swój geniusz i nieomylność, wypił w trzech łykach. Po jego ciele rozeszło się ciepło, które szybko zmieniło się w chłód. Było to takie wrażenie jakby coś zamroziło jego serce, ale nie czuł się z tym źle. Wziął kartkę z ideałem swojej kobiety i spalił ją, a popiół wyrzucił za okno. Posprzątał, odłożył różdżkę mamy na miejsce, uniknął kopnięcia swojego ojca, który się obudził i poszedł się położyć z dobrą książką na łóżku. Święcie przekonany, że pozbawił się problemów sercowych na całe życie, zapomniał o całej sprawie i skupił się a fascynujących arkanach czarnej magii…


Nie wiedział, że popioły z jego kartki wirowały w powietrzu przez prawie dziesięć lat, by pewnego wrześniowego dnia opaść na twarzyczkę i ciałko śpiącej, rocznej dziewczynki. Jej matka rzuciła się, by wytrzeć popiół i ze zdziwieniem zauważyła, że ten jakby wchłonął się w jej córkę. Mała otworzyła oczy koloru starego złota i zaśmiała się cichutko, jakby właśnie poznała jakąś tajemnicę.

_________________
http://hgssbezcukru.blox.pl/html


Ostatnio edytowany przez mroczna88, 31 Lip 2010, 18:38, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Tryptyk
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 31 Lip 2010, 13:55 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 31 Lip 2010, 11:07
Posty: 9
Miejscowość: Szczecin
Płeć: Kobieta
Część trzecia i ostatnia.

Z WIATRU I POPIOŁU

Zaklęcia latały we wszystkie strony i ciężko było ich unikać. Severus przeklinał w myślach wszystkich idiotów, którzy posiadają różdżki, a nie potrafią celować. Nawrzeszczał na Longbottoma, który omal go nie rozbroił i ruszył dalej. Musiał gdzieś się dostać. Nie wiedział gdzie, ale coś go pchało naprzód. Czuł potrzebę. Musiał tam dotrzeć. Musiał! Miał wrażenie, że w głowie słyszy głos, który go przywołuje. Znał go. Wydawało mu się, że zna ten głos od zawsze, choć nie umie skojarzyć go z twarzą. Delikatny i głęboki głos, który pieścił każdy zakątek jego duszy.
Severusie… Pospiesz się. Pospiesz. Potrzebuję cię. Severusssss…
Wiedział, że zrobi wszystko, by ponownie to usłyszeć. Nikt nigdy nie wymawiał jego imienia w taki sposób – jednocześnie jakby było modlitwą i bezeceństwem. Mimo tego, że był w samym środku morderczej bitwy czuł spokój po raz pierwszy w życiu. Zupełnie jakby przez te wszystkie lata czegoś szukał i to coś ciągle umykało mu sprzed rąk, powodując złość i niepewność, które go tak męczyły. Teraz miał to w końcu znaleźć.
Nagle jego wyczulony nos poczuł magnolię. Przystanął i zaczął się rozglądać. Skąd dochodził ten zapach? W prawo. Ruszył powoli w tamtym kierunku, a gdy zapach zaczął się nasilać, zaczął biec, by w końcu puścić się pędem. Coś było nie tak. Głos w jego głowie cichł, ale wciąż wypowiadał jego imię – tym razem z jakąś desperacją, która go niepokoiła. Nawet się nie rozglądał. Wiedział dokładnie gdzie jest osoba, której szuka, choć wciąż nie wiedział kim ona jest. Przeskakiwał nad ciałami nawet się nie zatrzymując, by sprawdzić, czy żyją. Nie pomagał członkom Zakonu, chociaż widział, że niektórzy z nich mają problemy. Nic się dla niego nie liczyło poza dotarciem do niej. Gdyby na drodze stanął mu sam Czarny Pan, Severus czuł, że bez problemu zmiótłby go z powierzchni ziemi. Ona go potrzebowała. Jego i nikogo innego. Tylko on mógł jej pomóc.
Realistyczna część jego duszy mówiła mu, że nie ma żadnych podstaw, by tak myśleć, ale całe jego jestestwo ciągnęło do przodu, eliminując tę niewygodną część, która kazała mu się zatrzymać i myśleć. Nie było na to czasu. Nie było sensu, bo wiedział, że i tak będzie szedł przed siebie. Nawet jeśli szedłby na śmierć. Uskoczył przed jednym z morderczych zaklęć. Nie może teraz pozwolić sobie na upadek. Nie teraz. Zapach magnolii stał się prawie nie do zniesienia dla jego wrażliwego zmysłu powonienia – odurzał go jak narkotyk. Jego wzrok wychwycił jedną z leżących postaci i nie mógł już od niej oderwać wzroku. To ona. Przyspieszył, choć wydawało mu się, że nie może biec już szybciej, i po chwili już przy niej był. Spojrzał na nią i nawet się nie zdziwił. To było tak, jakby zawsze gdzieś czuł, że czeka właśnie na Hermionę Granger. Walczyła z utratą świadomości – całe jej ciało krwawiło. Przyklęknął i gdy spojrzała na niego poczuł, jakby tonął w jej oczach koloru starego złota. Zobaczył w nich ufność i nadzieję. Wierzyła w to, że ją uratuje.
– Zi-zi-zimno… – wyszeptała i od razu rozpoznał ten głos. Wyciągnął dłoń, by dotknąć jej czoła i sprawdzić, czy już ma gorączkę. W chwili, gdy dotknął jej po raz pierwszy w życiu, zerwał się silny wiatr, wzniósł popiół z ziemi i zaczął wirować wokół nich. Oboje mieli wrażenie, że szelest popiołu na wietrze szepcze im dawno zapomniane słowa:

Pracowity… honorowy… szczerą i wybitnie inteligentną kobietą… nie będzie posłuszny… traktowała, jak równego sobie… odważny… spokojna z natury… aurę tajemniczości… radosna… nie będzie mnie rozpieszczać… będzie kochał mnie i tylko mnie… perfekcjonistą… pełen namiętności… spokojna i agresywna… głos… potrafiący wzbudzić zarówno przerażenie, jak i pożądanie… w chwilach namiętności będzie niski, aksamitny… znosiła moje humory z uśmiechem… ulubionym kolorem będzie czarny… z nieposkromionymi włosami i oczami koloru starego złota… o oczach koloru bezgwiezdnego nieba… dłonie będą dłońmi pianisty… będzie broniła mnie… cenił wiedzę… kochała książki… nie będzie żądał… pokocha moją inność… narzędziem pracy będą pióro i atrament… zniszczy koszmary… da mi wytchnienie w chwilach niepokoju… ruchy będą pewne, celowe i pełne gracji… będzie pachnąć magnoliami… pokocha mnie pierwszy…

Zrozumiał i poczuł. Miał wrażenie, że lód, który skuł jego serce pęka i topnieje, a on sam po raz pierwszy doświadcza czegoś takiego. Jej oczy zaszły mgłą i zemdlała.
Nie było czasu na nurzanie się w tym cudownym uczuciu. Wziął ją na ręce i biegł popędzany wiatrem. Któryś ze Śmierciożerców zauważył go i chciał przekląć, ale nagle złapał się za oczy, bo niesiony wichurą popiół oślepił go. W powietrzu czuć było magię, która odstraszała wszystkich, którzy podeszli zbyt blisko. Severus przycisnął Hermionę do siebie i trzymał, jakby była najcenniejszą rzeczą, jaka kiedykolwiek mu się przytrafiła. Wpadł do Zakazanego Lasu, a wiatr torował mu drogę pośród krzaków i gałęzi.
Gdy uznał, że jest w miarę bezpiecznie, położył ją na ziemi i zamknął oczy, by się skupić. Miała wiele ran. Obawiał się, że zbyt wiele. Pracował szybko, machał różdżką szybciej, niż kiedykolwiek w życiu. Nie zaniesie jej do Poppy. Jeśli chodziło o Hermionę nie ufał nikomu poza sobą. Nikomu jej nie odda. Pomoże jej. Czuł, że potrafi. Okrzyki bitwy tu nie docierały, ale nie obchodziło go to. Nie obchodził go los bitwy, przyjaciół i wrogów. Cała jego uwaga już odtąd na zawsze miała być poświęcona kobiecie, którą kochał – na którą sam się skazał w wieku lat dziesięciu, ale nie miał o to pretensji. To, co czuł, było wspaniałe. Marzył o niej, choć nie znał ani jej imienia, ani twarzy.
Nie umiał powiedzieć, ile minęło czasu, ale był już ciemno, gdy skończył opatrywać jej rany. Wiatr dawno przestał wiać, a cisza była obezwładniająca. Uniósł ją i ruszył w kierunku zamku. Mijał trupy, rannych i żywych, ale na nikogo nie zwracał uwagi. Widząc śmiejącego się Pottera zrozumiał, że wygrali, ale nie obeszło go to ani trochę. Jego świat ograniczał się do tej, którą niósł w ramionach. Gdy Weasley podbiegł i chciał ją od niego odebrać, szybko znalazł się na ziemi i mógł przyglądać się plecom oddalającego się Mistrza Eliksirów. Zamiast iść po schodach w górę, zszedł na dół, do lochów. Otworzył przejście do swoich pokojów i po chwili kładł ją na swoim łóżku. Nie wiedział, ile tam siedział, ale nie mógł puścić jej dłoni.
Kilka sekund lub dni później otworzyła oczy i spojrzała na niego.
– Severus…
Aż przymknął oczy z przyjemności. Jego imię wypowiadane przez nią brzmiało tak pięknie… Odruchowo przysunął się i złożył na jej ustach pocałunek, który spowodował, że całe jego ciało stanęło w ogniu. Ryzykował. Ryzykował wszystko, co posiadał – swoją posadę, opinię, spokój, serce, duszę… Ale nie mogło to mieć teraz dla niego mniejszego znaczenia. Gdy otoczyła jego szyję ramionami, rozluźnił się. Gdy wyszeptała w jego usta „kocham cię” jego serce zaśpiewało i po raz pierwszy w życiu poczuł się naprawdę żywy.

_________________
http://hgssbezcukru.blox.pl/html


Ostatnio edytowany przez mroczna88, 31 Lip 2010, 18:39, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Tryptyk
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 31 Lip 2010, 14:42 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 28 Paź 2009, 16:18
Posty: 56
Miejscowość: Champs Elysees.
Płeć: Kobieta
mroczna88 napisał(a):
chłopcowi


Na litość boską, chłopcu!
Czai się tez kilka podobnych błędów, więc radziłabym Ci znalezienie dobrej bety, jest to wręcz konieczne.
Tak się składa, że paring SS/HG jest tym, którego ja wręcz nie znoszę.
Hermiona i Severus to paring zupełnie niekanoniczny, a co za tym idzie nie polecałabym go na debiut. Twój tekst zalatuje blogaskowym kiczem i nieco odstaje od prezentowanego tu przez większość tekstów, których notabene nie chce Ci się komentować, co wnioskuję z Twojej wypowiedzi przed tekstem. Całość jest przesłodzonym love story, postacie są brutalnie obdarte z kanonu, a Hermiona całkiem emo. Biedne, niekochane dziecko. Brakowało mi tylko stwierdzenia, że idzie się ciąć.
Bardzo, bardzo kiepsko.

_________________
"Wszystko jest opowieścią. To, w co wierzymy, to, co poznajemy, co pamiętamy, a nawet to, co śnimy. Wszystko jest opowieścią, narracją, sekwencją zdarzeń i osób przekazujących sobie emocje."
- Carlos Ruiz Zafon

polecam:
Bez jutra
Czterdzieści herbat, czterdzieści dni
Rosiczka


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Tryptyk
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 31 Lip 2010, 16:09 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 27 Lis 2009, 15:43
Posty: 38
Miejscowość: Łódź/Warszawa
Płeć: Kobieta
Dziwić się, że dziewczyna jest zniechęcona do forów, kiedy na dzień dobry dostaje taki komentarz.
Myślę, że to dobre miejsce, żeby to napisać, bo chyba chodzi tu też w końcu o jakąś dyskusję. Wszak to forum. Śmiać mi się chce, kiedy ktoś pisze, że Hermiona i Severus to pairing zupełnie niekanoniczny. Ja wiem, że to twoja opinia, Mademoiselle_M., ale nie podoba mi się sposób, w jaki ją wyrażasz, czy może to, że tym uzasadniasz właśnie swoje stanowisko.Tak popularne tu slashe (zwłaszcza Snarry, o tak) to niby są kanoniczne? Ale tego większość się nie czepia. Pffff.
Pytanie też, czy twój komentarz wynika z uprzedzenia co do pairingu (screw the canon, powiem tyle w tym przypadku), czy też chęci zjechania kogoś, kto wydaje ci się, że jest początkujący. Mroczna nie jest początkującą autorką, o czym zdajesz się nie wiedzieć (nie chcesz wiedzieć?). Może i jej teksty czasem są niedoskonałe technicznie, ale biję z nich zawsze coś prawdziwego i poruszającego. Za to je cenię.
W każdym razie, dziewczyna chciała wrzucić coś w jej mniemianiu porządnego, ale niestety reguły (formalizm zabija) jej na to na razie nie powalają. Naprawdę nie rozumiem tego, że gnoi się tu wszystko, co jakkolwiek wychyla się poza szereg.
Dobra, koniec. Nie jestem jej adwokatem, więc tyle co do wcześniejszego komentarza, który mnie strasznie rozłościł i moim zdaniem jest w pewien sposób niesprawiedliwy. Czytałam tu dużo sporo słabszych rzeczy, może i dobrych technicznie, ale które trąciły sztucznością i które były oklaskiwane chyba tylko dlatego, że autorka należy do tych, powiedzmy sobie, zasłużonych. Och, mniejsza. Już się zamykam.

Co do tekstu. Bardzo mi się podoba. Może i jest parę błędów, ale nie przeszkadzają mi, kiedy tekst autentycznie coś mi przekazuje.To "chłopcowi" to rozumiem wypadek przy pracy, bo dalej jest już dobrze. Interpunkcja też nie ma się najlepiej, ale w sumie nie przeszkadza mi to specjalnie w odbiorze. Nie wybija z rytmu czytania, ale znowu ja nie jestem z tych wrażliwych. Rozumiem, że komuś może to przeszkadzać.

Hermiona jest tu dla mnie całkiem ok. Nie wie jeszcze, że jest czarownicą, jest mała i ma prawo zachowywać się tak, jak się zachowuje. Nie jest emo, jest małą dziewczynką.
Jakoś trafiają do mnie te słowa, które oni wypowiadają, a mają dotyczyć przyszłych cech ukochanych. Celne. Myślę, że Hermiona mogłaby pragnąć właśnie takiego mężczyzny, a Severus takiej właśnie kobiety. (Inna sprawa, że musieli być bardzo świadomymi siebie dzieciakami. No ale właśnie, może byli).
Tekst mocno romantyczny, owszem, ale nie przyprawia mnie o mdłości. Oczywiście, wolę zupełnie innego Snape’a, ale ten też mnie przekonuję, mogę go kupić, mimo że w sumie nie widzę go, rzucającego wszystko dla kobiety. Z drugiej strony – zadziałała magia, prawda? :)

Cytuj:
Realistyczna część jego duszy

Tu nie pasowałoby bardziej "racjonalna część mojej duszy"? Czy jakoś tak. W każdym razie koślawo to brzmi.
I nie wiem, czy popiół szeleści? :D Szmer popiołu? Sama nie wiem.

Mroczna, fakt, twoja beta mogłaby przejrzeć i ten tekst. Pewnie zapomniałaś, że ten nie był zbetowany, a to poleca się na przyszłość. Dla spokoju ducha tutejszych forumowiczów.

Podsumowując: Choć tekst nieperfekcyjny, to ładny. Podoba się.

_________________
Please, sir, I want some more.
----
Przemiany - HG/LV
Hogwarcka Moda na Sukces - różne obrzydlistwa, dla wytrwałych
Przypadkowe spotkanie
----
Jestem wampirem komentarzowym - czerpię energię z waszych złośliwych, sarkastycznych odpowiedzi na moje bezstresowe bullshit-y. :)


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Tryptyk
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 31 Lip 2010, 17:50 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 12 Mar 2005, 19:51
Posty: 131
Płeć: Kobieta
Hmmm... Bez przesady, tekst nie zasługuje ani na takie baty, ani na takie pochwały.
Przyznam, że uśmiechnęłam się czytając dwie pierwsze części, są dużo lepsze niż trzecia. Z przymrużeniem oka, z zastosowaniem tej samej formy, żeby pokazać, że chociaż tak różni, to jednak tacy sami... Właściwie zgrzytnęła mi poważniej w tych dwóch częściach tylko jedna rzecz: dziesięciolatki nie mówią i nie myślą tak dorośle (chodzi mi o fragment, gdzie opisują swój ideał), a wielu słów nawet jeszcze nie znają, np zwrotu "dłonie pianisty". I nie chodzi tu o to, że nie słyszały takiego, ale o to, że nie wpadną na to, żeby tak się wysławiać. Natomiast trzecia część jest położona całkowicie, tak jakbyś nagle zmieniła zamiar i zrezygnowała z tego lekkiego "przymrużenia oka" i postanowiła pisać całkiem serio-serio i łzawo.
Lubię podczytywać sobie takie lekkie romansiki nie całkiem serio pisane, na dodatek paring Hermiona/Severus jest jednym z tych, które do mnie przemawiają. Ten miałby szanse przemówić, ale po przeróbce ostatniej części.
Z mniejszych zgrzytów: całkiem sporo błędów. Zerknęłam sobie na Twojego bloga. Widać, że szanujesz swoich czytelników - masz betę i starasz się wklejać teksty sprawdzone i poprawione, więc uszanuj i nas na forum - wszak tak samo jesteśmy czytelnikami.
Ale sam warsztat masz całkiem całkiem. I pomysł też jest. I pewnie masz ich dużo więcej. Przyznam, że chciałabym przeczytać jeszcze coś Twojego, taki lekki romansik z Hermioną i Snape'em. Ale dopieszczony, wychuchany i wydmuchany.
Pozdrawiam i weny życzę
C.

PS A przy tych mieszających się zaklęciach:
Cytuj:
Pracowity… honorowy… szczerą i wybitnie inteligentną kobietą… nie będzie posłuszny… traktowała, jak równego sobie… odważny… spokojna z natury… (itd)

miałam skojarzenie z "Piękną i Bestią" XD

_________________
W ogrodzie rosła żółta róża.
Powiał lekki wiatr, który przywiał żółwia.
A ten żółw, który nie okazał się tchórzem,
zjadł całą różę.

(by Weronika, 9 lat)

Piękna i Bestia - moje
Szkic - moje, teletubisiowe.

Polecam: Wspaniała izolacja - Semele

Narnia w Każdej Szafie!
lj


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Tryptyk
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 01 Sie 2010, 04:37 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 01 Kwi 2005, 07:05
Posty: 190
Płeć: Kobieta
Był taki film, "Totalna Magia" się chyba nazywał. Z Nicole Kidman i Sandrą Bullock. I była w tym filmie taka przeurocza scena, w której mała dziewczynka nakreśla sobie swojego przyszłego wymarzonego. Wymarzonego tak idealnego, że nie miał prawa istnieć, co z kolei dziewczynce dać miało ochronę przed miłością. Która, oczywiście, może zranić. I dziewczynka mówiła, jaki będzie, co będzie miał a co będzie robił. I był wiatr, i liście, i wplątywanie we włosy, i magiczne księgi. Przyznam Ci się, że nałożenie obrazu Alana Rickmana na Nicole Kidman jest bolesne. Bardzo bolesne. A abstrahując od moich prywatnych bolączek - powinnaś zaznaczyć, co Cię zainspirowało. Inaczej z inspiracji robi się kradzież pomysłu.

No i pomysł. Ten sam pomysł, ale nie wyszło tak sympatycznie jak w tamtym filmie. Bo tutaj wyszło jak POMYSŁ. Pomysł na ficka w częściach trzech, który ci się wymyślił i który przeprowadzić trzeba było od początku do końca. Takie mam wrażenie - przeprowadzenia. Rozpisania. Trochę za toporne. Trochę za dosłowne. Brak lekkości i ulotności, jaka towarzyszyć powinna i marzeniom, i magicznym zaklęciom miłosnym.

I na sam koniec, coś co przybiło gwóźdź do trumny wszystkich zdrobnień i metaforycznych określeń tego tekstu:
Cytuj:
Nie wiedział, że popioły z jego kartki wirowały w powietrzu przez prawie dziesięć lat, by pewnego wrześniowego dnia opaść na twarzyczkę i ciałko śpiącej, rocznej dziewczynki. Jej matka rzuciła się, by wytrzeć popiół i ze zdziwieniem zauważyła, że ten jakby wchłonął się w jej córkę. Mała otworzyła oczy koloru starego złota i zaśmiała się cichutko, jakby właśnie poznała jakąś tajemnicę.

twarzyczka, ciałko, oczy koloru starego złota, cichutko. Za dużo tej ckliwej idylli słownej.


Ostatnio edytowany przez a_wia, 01 Sie 2010, 16:58, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Tryptyk
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 05 Sie 2010, 16:19 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 04 Lis 2009, 18:27
Posty: 573
Miejscowość: Warszawa
Płeć: Kobieta
Podoba mi się pomysł, kompozycja, wyobrażenia małej Hermiony i małego Severusa na temat swoich przyszłych ukochanych. Piszę to obiektywnie, bo sama nie jestem absolutnie wielbicielką pairingu HG/SS, dlatego staram się oceniać bezstronnie. Całość jest utrzymana w klimacie romantycznym i przypadnie do gustu wielbicielkom historii miłosnych, marzycielkom, zwolenniczką Severusa-romantyka. Natomiast prawdą jest, że Twój Severus nie przypomina tu Mrocznego Sukinsyna i jest kompletnie odarty z kolców jadowych.

Z tego powodu zwolenniczkom realizmu czy angstu Twoje opowiadanie nie przypadnie do gustu, bo będzie to dla nich jak Harlequin. I z tym trzeba się liczyć. Masz dość określoną konwencję i styl, trzymasz sie jednej tematyki. Nie można się natomiast obrażać na zasadzie "jak Ci się nie podoba, to nie czytaj". W ten sposób wszystkie teksty miałyby tylko pozytywne komentarze, a to chyba nie o to chodzi. Każdy ma tez prawo napisać, że dany pairing mu się nie podoba, jeśli uzasadni to konkretnym komentarzem. Komentarz Mademoiselle_M byl dość konkretny, bo jej zarzutem nie był sam pairing, ale jego wykonanie. I miala prawo to napisać. Musisz zrozumieć, że Twoje wyobrażenia na temat tej pary nie będa się nigdy pokrywać z gustami wszystkich czytelników. Ja doceniam pomysł, styl pisania, aczkolwiek OSOBIŚCIE nie przemawia do mnie tak romantyczny Severus i taka dawka miłości. Ale oceniając obiektywnie, czyli zakłądając, że oceniam romantyczną historię o miłości, nie mam zastrzeżeń - przyjmuję taką, a nie inną konwencję.

A co do autokomentowania - jest to dozwolone, o ile faktycznie coś wnosi do dyskusji. Nie są dozwolone przepychanki, udowadnianie, kto ma rację, itp. Konstruktywnych autokomentarzy moderatorstwo nie wycina.

_________________
POJEDYNEK - PARODIA FANFIKOWYCH MOTYWÓW

HOGWART, R. V - ZL
NA FF NET


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Tryptyk
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 11 Sie 2010, 17:38 
Offline

Dołączenie: 25 Kwi 2007, 23:27
Posty: 9
Miejscowość: Wrocław
Płeć: Kobieta
Niepotrzebnie obawy aby dodać tutaj swoje dzieło. Podobno o gustach sie nie dyskutuje wiec nie rozumiem ludzie ktorzy czegos nie lubia a potem czytaja i zlośliwie komentuja.
Ja uwazam ze Tryptyk jest ciekawy, dobrze sie go czyta. Zaskakujaca jest dla mnie inspiracja do napisania, zreszta film tez jest o magii.
Zycze odwagi by dodawac kolejne swoje dziela.
pozdrawiam


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Tryptyk
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 16 Sie 2010, 18:44 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 24 Sty 2010, 22:52
Posty: 20
Miejscowość: Warszawa
Płeć: Kobieta
Dwie pierwsze części zdecydowanie lepsze niż ostatnia. Trafia do mnie obraz Hermiony i Severusa jako dzieci nad wyraz dojrzałych, takich, które nie zawachają się nawet sięgnąc po podręcznik psychologiczny :) Użycie starej magii, zapomnianej już w świecie, pasuje, jak najbardziej. A potem trzecia częśc, gdzie nagle bohaterowie tracą swoje charaktery. Bo naprawdę : Snape w środku bitwy rzucający wszystko bo gdzieś tam poczuł zew miłości? I dowiadując się, że to Granger, się nawet cieszy. Na pewno nie tak! Do tych postaci lepiej pasowałby jakiś gorzki ostatni epizod. Albo przynajmniej mniej gwałtowny... wybuch miłości? Mityczny dotyk to tylko w relacji Potter-Voldemort.

_________________
"...pozostał samotny, ponieważ byli ludźmi dwu różnych rodzajów, dwu temperamentów, dwu odmiennych rytmów życia."
Sandor Marai, Żar


Zdecydowanie powojennie.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Tryptyk
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 17 Sie 2010, 20:12 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 21 Lis 2008, 10:51
Posty: 579
Miejscowość: Szczecin
Płeć: Kobieta
A mi się, kuźwa, podoba. Chociaż twierdzę, że akurat na Mirriel nie należało wrzucać akurat Tryptyku, który jest słodką wariacją w okolicach HG/SS.

To tekst domiziany pod względem fabularnym, choć o kanon się tylko ocierający. Jest realistyczny, dobrze - choć nie doskonale - napisany, lekki i łatwy. A ja widziałam też szanowną Autorkę (tak! Piszę z wielkiej litery, bo na to zasłużyła) w klimatach angstowych, w erotykach, w komedyjkach. To niesamowite, że można z powodzeniem pisać w wielu gatunkach o tej samej parze.

Ojej, odeszłam od tekstu. Szlag.

Beta trochę zawala sprawę, choć wiem, że jest zasypana robotą. Styl trzeba oszlifować, pozbyć się kilku paskudnych nawyków stylistycznych i troszkę ograniczyć kwiecistość języka, ale...
Przecież i tak wiecie, że uważam Autorkę za jedną z trzech najlepszych w tym pairingu.

_________________
"Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre."
(Pratchett)


Kwartalnik fantastyczno-kryminalny QFANT
Blog polityczno-kulturalny

Bywam wredna. I dobrze mi z tym.


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Tryptyk
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 23 Sie 2010, 09:47 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 27 Mar 2010, 00:19
Posty: 23
Płeć: Kobieta
O, czytałam już gdzieś ten tekst! :wink:
Miło było przypadkiem wpaść na "mroczną" twórczość na mirriel...
Tekst zapadł mi dobrze w pamięć, otoczony skojarzeniami przyjemnych wrażeń. Dwie pierwsze części niebywale przypadły mi do gustu i nie zgadzam się z poprzedzającą mój komentarz opinią, że fik wyszedł, jak pomysł, "który ci się wymyślił i który przeprowadzić trzeba było od początku do końca". Owszem, jest składny i zaplanowany, co sprawia, że część trzecia nie zaskakuje, jednak nie uważam, by wyszedł topornie czy też "na siłę".

Kolejna rzecz, o której wspomnę, ma związek z tytułami trzech części - "Wiatr", "Popiół", "Z wiatru i popiołu". Dla niektórych, przepełnianie tekstu symbolami i alegoriami jest boleśnie odczuwaną przesadą. Ostatni tytuł trochę mnie razi, jako że przedstawia oczywistą implikację, ale ogólnie podoba mi się koncepcja z wiatrem i popiołem.

Nie trudno usłyszeć, jak w tle już podnosi się wzburzony szmer: Jak można tak skrzywdzić Snape'a? Liga Obrony Mrocznych Sukinsynów! Gdzie nasz paskudnie uśmiechnięty, niecny nietoperz z lochów?.. Cóż, nikt nie mówił, że mamy liczyć na kanoniczne podejście. I proszę mi tu nie krzyczeć, że HG i SS to beznadziejnie niekanoniczna para, i lepiej by było, żeby nie powstawały żadne nędzne próby połączenia tych dwojga! Dla mnie absolutnie nie do przyjęcia jest para kanoniczna - Ron i Hermiona. W wielu fanfikach pairing HG/SS jest sensowniej... "dowiedziony".
Wracając do kwestii niekanoniczności Severusa w Tryptyku, napiszę tylko tyle, że nie wszystkie fanfiki muszą być brane na poważnie, a jeśli chodzi o Szanowną Autorkę, to wiem, że potrafi wykreować jednego z najtrafniejszych Severusów, jakiego napotkałam - akuratny i bez najmniejszej domieszki cukru! I jakimś cudem pasował do Hermiony :)

Pozdrawiam i chciałabym zobaczyć więcej Twojej twórczości na Mirriel!

_________________
Przez co popadłam w niezaprzeczalny obłęd.

One breath for all
beneath the wall
One breath for all
so tender


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Tryptyk
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 23 Sie 2010, 15:28 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 30 Lip 2010, 10:31
Posty: 23
Płeć: Kobieta
Tekst nie przypadł mi specjalnie do gustu, ani też, moim skromnym zdaniem, nie należy do tych najgorszych.

Pairing HG/SS jest jednym z moich ulubionych. Na dobrą sprawę nie jest jakoś bardzo niekanoniczny, ta dwójka w pewien sposób do siebie pasuje. Jednak wydaje mi się, że trzeba się bardzo postarać, aby zachować kanoniczność obu postaci i stworzyć naprawdę dobre dzieło. Nie twierdzę, że nie udało ci się to w zupełności, ale czegoś mi w tym Tryptyku zabrakło. Severus jest dla mnie mało Severusowy - nie potrafię go zobaczyć, jak próbuje zapewnić sobie miłość jakiejkolwiek osoby. Snape jest ostatnią osobą, po której spodziewałabym się szukania swojej drugiej połówki, i to w taki sposób. Nie, to nie jest po prostu w jego stylu. Poza tym, oboje są tak nierozumiani przez świat, odosobnieni w swoim geniuszu, że to aż zalatuje typową Mary Sue.

Próbuj dalej.
Pozdrawiam i życzę weny
Elodie

_________________
Mówi się, że nie można żyć bez miłości. Osobiście uważam, że ważniejszy jest tlen.

Wiecznie zakochana w Upiorze, Housie oraz Severusie.


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: Tryptyk
 Opis: HG/SS w trzech częściach
PostWysłany: 24 Sie 2010, 13:17 
Offline

Dołączenie: 15 Lis 2009, 17:15
Posty: 21
Płeć: Kobieta
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony pomysł jest ciekawy. Podoba mi się mała Hermiona, która czuję się inna. Jest bardzo racjonalna, więc oczywiście nie wierzy w magię, nie mając niepodważalnych dowodów, ale na wszelki wypadek wykonuje znaleziony gdzieś rytuał. Severus jako dziecko jest dokładnie taki jakiego sobie wyobrażam.
Z drugiej jednak strony, trzecia część tryptyku mocno rozczarowuje. Po pierwsze Sev jest zbyt romantyczny, nie do końca pasuje mi do początkowych wyobrażeń o idealnym partnerze Hermiony. Nie wydaje mi się również, że tak łatwo poddałby się temu uczuciu. Po drugie w trzeciej części brakuje relacji Hermiony, widzimy wszystko tylko oczami Severusa.

Zastanawiam się jeszcze, czemu Severus wcześniej nie wyczuł zapachu magnolii oraz czemu Hermiona nie zauważyła, że Sev pasuje do jej ideału? Teoretycznie zapomnieli o tym, ale Hermiona rok po wypowiedzeniu zaklęcia idzie do Hogwartu, a tam na dzień dobry widzi Severusa. Wydaje mi się mało prawdopodobne, żeby magia nie zadziałała wcześniej, ale mogę na to przymknąć oko. :P
Zgrzyta mi jeszcze fakt, że matka Snape'a wychodzi z domu bez różdżki... chyba, że Severus ją jej zawinął. Hermiona marzy o facecie, którego narzędziem pracy jest pergamin i pióro - ok, Sev jest nauczycielem, ale i tak w większości robi eliksiry, sprawdza je, etc.

Tekst czytało mi się lekko. Jestem na tak, jeśli chodzi o dwie pierwsze części, trzecia moim zdaniem jest nie za specjalna. Może nie wrócę więcej do tego tekstu, ale chętnie przeczytałabym coś innego autorki.

Życzę weny i pozdrawiam.


Góra
 Profil E-mail  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 14 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: aney oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group